kazimierz dolny
imieniny: Wincentego i Wodzisława
Czwartek 19 lipca 2018
Brulion on-line NR3
Malarska treść egzystencji
Góra wapienna (czyli Albrychtówka, vel Albrechtówka)
Fotografie Stanisława Terleckiego
"Wybudował dom wysoko"
Uczniowie cieśli nad grodarzem - czyli o architekturze w Kazimierzu
Malowane Canonem
Aleksander Błoński - Mój alfabet Kazimierza
Znalazłem się w miejscu niezwykłym
Jest takie miejsce w Kazimierzu
Dni wody i słońca
Na dawnej fotografii
Co Kopernik, rybak i wzorowy żołnierz mają wspólnego...z Kazimierzem Dolnym
Nieco informacji o żydach, bożnicach i cmentarzach żydowskich Kazimierza Dolnego (cz.2)
"Robiłem dobre zdjęcia" - Jerzy Szwartz (1911-2001)
Moja babcia Izabella Lenkiewiczowa
Dlaczego Kazimierz...?
Zapuszczanie korzeni


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR3 -> Zapuszczanie korzeni

  Zapuszczanie korzeni

Wspólnie z mieszkającą w Kazimierzu ciocią Barbarą Strzelecką plany remontowe i adaptacyjne domu, które miały nam zagwarantować niezależne mieszkanie, skończyły się jeszcze zanim się zaczęły. Przedwczesne odejście Cioci na kilka dni przed naszym dłuższym letnim przyjazdem, postawiły nas przed ostatecznym wyborem: albo przyjmujemy ostatnią jej wolę, czyli dom będący w stanie dużej rujnacji wraz z zaniedbanym, zarośniętym ogrodem, a przede wszystkim ze skomplikowaną sprawą sądową o rozgraniczenie (toczącą się już 5 lat w Puławskim Sądzie Rejonowym) albo rezygnujemy, pozbywając się niewygodnego spadku. Zaskoczeni sytuacją, postanowiliśmy jednak podjąć próbę ratowania domu, i to zarówno w sensie dosłownym, jak również w przenośni.

Remont zaczął się już we wrześniu i trwał do połowy grudnia. Był koszmarem. Instalacja centralnego ogrzewania prowadzona była przez metrowej grubości mury, wszechobecny pył i kurz kamienny, wielodniowa walka z niedrożnym kominem, uporczywe wybieranie gniazd kawek i reperacje jego nieszczelności, no i miejscowi „fachowcy” — to wszystko jeszcze przez długie lata może się śnić po nocach i straszyć.

Dla przeprowadzenia wszystkich koniecznych napraw i modernizacji domu, konieczna była sprzedaż naszego ukochanego mieszkania na Saskiej Kępie. Do decyzji tej przymierzaliśmy się jakiś czas. Dobrze pamiętamy rady niektórych Kazimierzan, (pamiętasz Janusz nasze spotkania i rozmowy?) żebyśmy tego nie robili i przeżyli, przed podjęciem decyzji, długą, ciemną i nudną zimę w Kazimierzu. Pamiętamy i często je wspominamy... Cenne to były wskazówki...

Pierwsze w Kazimierzu Święta Bożego Narodzenia odbyliśmy już w czyściutkich i cieplutkich wnętrzach. Sami, z dala od naszej całej rodziny... Pewną rekompensatą byli nowi miejscowi znajomi zwani przez nas „Rodziną Zastępczą”, którzy wiele nam pomogli w tamtym, trudnym okresie adaptacyjnym.

Nasza siedmioletnia córka zaczęła właśnie naukę w szkole podstawowej. Idąc ulicami Kazimierza i kłaniając się znajomym osobom, których było z każdym dniem coraz więcej, często zwracała uwagę na to, że żyje się tutaj jak w wielkiej rodzinie. Byliśmy zresztą o nią dużo bardziej spokojni, niż nasi znajomi w Warszawie o swoje dzieci. Jaśmina po skończonych lekcjach odwiedzała mnie w mojej pracy w Zarządzie Zespołu Lubelskich Parków Krajobrazowych. Podczas jej niedyspozycji zdrowotnych mogłam ją także często doglądać w domu. Pozwalała na to bliskość miejsca pracy i domu, na tak zwany: „rzut beretem”. Powszechnie spotykana życzliwość międzyludzka była dla nas niezwykle cenna. My też próbowaliśmy dość intensywnie „integrować” się z lokalną społecznością.
1 2 3 4
Zobacz zdjęcia
Dom Bożeny i Jacka Wójcików przy ulicy Nadrzecznej 16.




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe