kazimierz dolny
imieniny: Fabiana i Sebastiana
Sobota 20 stycznia 2018
Brulion on-line NR3
Malarska treść egzystencji
Góra wapienna (czyli Albrychtówka, vel Albrechtówka)
Fotografie Stanisława Terleckiego
"Wybudował dom wysoko"
Uczniowie cieśli nad grodarzem - czyli o architekturze w Kazimierzu
Malowane Canonem
Aleksander Błoński - Mój alfabet Kazimierza
Znalazłem się w miejscu niezwykłym
Jest takie miejsce w Kazimierzu
Dni wody i słońca
Na dawnej fotografii
Co Kopernik, rybak i wzorowy żołnierz mają wspólnego...z Kazimierzem Dolnym
Nieco informacji o żydach, bożnicach i cmentarzach żydowskich Kazimierza Dolnego (cz.2)
"Robiłem dobre zdjęcia" - Jerzy Szwartz (1911-2001)
Moja babcia Izabella Lenkiewiczowa
Dlaczego Kazimierz...?
Zapuszczanie korzeni


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR3 -> Zapuszczanie korzeni

  Zapuszczanie korzeni

W naszej codziennej krzątaninie i borykaniu się z różnymi trudnościami nie obce są nam zazdrości i zawiści niektórych mieszkańców Kazimierza. Niestety jest to ta nasza polska prowincjonalna mentalność, charakterystyczna i dla małych miast, i dla dużych aglomeracji miejskich. Tylko tam nie obcuje się z nią tak bezpośrednio i na co dzień jak tutaj.Możemy z pełną świadomością powiedzieć, że zapuściliśmy swoje korzenie w tym pięknym mieście. Nieobojętne są nam jego problemy, możliwości wykorzystania wszystkich potencjalnych walorów bez jego dewastacji i nieodpowiedniej, postępującej przebudowy. Codziennie spotykani znajomi są nam bliscy i drodzy. Z żalem żegnamy odchodzących na wieczność, a jest ich z każdym rokiem coraz więcej. Cmentarz na Górce, niedawno mieszczący tylko dwie bliskie nam osoby, teraz zapełniony jest grobami ludzi dobrze nam znanych i lubianych. Odwiedzamy ich i wspominamy przy każdym przejściu przez cmentarz w kierunku miejskich pól, Męćmierza i Albrechtówki.

Ktoś kiedyś powiedział, że Kazimierz to takie przezroczyste miasteczko. Rzeczywiście jak na dłoni widoczne są wszystkie wydarzenia z życia całego miasteczka, jak i każdego, pojedynczego mieszkańca. Wydają się czasem śmieszne, irytujące. Nikt nie pozostaje anonimowy, nie może skryć się całkowicie ze swymi zamiarami, intencjami.

Kazimierz żyje sezonowo. Zjeżdża tu latem dużo znanych postaci z życia biznesu, kultury i sztuki, teatru, filmu i telewizji. Tubylcy przebywając krótką chwilę obok nich nabierają wyobrażenia o swojej wielkości i niepowtarzalności. A potem pozostają z tym wyobrażeniem sami przez długie jesienne i zimowe wieczory.

Lekarstwem na przeżycie zimy, kiedy dookoła za oknami czai się ciemność, jest „mocna” praca, zajęcie się czymś konkretnym, twórczym. Można jeszcze się stąd ewakuować, niektórzy tak czynią. Ale właśnie wtedy, zimą (o czym nam kiedyś nie powiedział nasz znajomy), można dojrzeć w ciemności nocy rozświetlone jasnym blaskiem księżyca, — niebo oraz migocące gwiazdy, — widowisko jak w żadnym innym miejscu na ziemi. Nocna poświata, odbijająca się w mokrych drzewach, chodnikach nadaje miasteczku niepowtarzalną scenerię dramatyczności niekończącego się seansu. Seansu, który trwa
i oby trwał wiecznie, tak jak przed wiekami, tak do najdalszej przyszłości.
Jest w tej scenerii także widoczny i nasz udział. Dodaliśmy parę wysokich drzew, niskich płożących krzewów, wzmocniliśmy dach domu, który zaczął się niebezpiecznie pochylać, pobieliliśmy ściany budynku, naprawiliśmy płoty wokół domu.

Jesteśmy cząstką Kazimierza, a on, z okien naszego domu oraz wszystkich zakątków ogrodu, jest nasz, całkowicie nasz.

Bożena Wójcik

1 2 3 4
Zobacz zdjęcia
Dom Bożeny i Jacka Wójcików przy ulicy Nadrzecznej 16.




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe