kazimierz dolny
imieniny: Fabiana i Sebastiana
Sobota 20 stycznia 2018
Brulion on-line NR4
KRWAWA ŚRODA - 18 listopada 1942 - Krwawa Środa
KRWAWA ŚRODA - Relacje świadków
KRWAWA ŚRODA - Fragment książki "Wspomnienia i dokumenty" [ T.1 s.174-175]
KRWAWA ŚRODA - W XXX rocznice "Krwawa Środa"
KRWAWA ŚRODA - To już 60 lat! Krwawa Środa w Kazimierzu Dolnym n/Wisłą
KRWAWA ŚRODA - Ponure dni w historii Kazimierza
WOJNA - "Przysięgam być wiernym ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej"
WOJNA - Partyzancki samotny grób przy kościele p.w. św. Anny
WOJNA - Wspomnienia o akcji pod Zastowem
Początki chrześcijaństwa w Kazimierzu n/Wisłą
Okruchy Pamięci
Inny Kazimierz: kolorystów, awangardy, arsenałowców
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Od Andrzeja Kołodziejka do piwka...
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Spotkanie z malarzem
O śniegu, sankach i świetach
O dziesiątej w kawiarni na rogu rynku i lubelskiej
Notatki z natury
Był sobie hotel...
Willa pod różami
Wermanowie z Kazimierza
Wspomnienia Pani Heleny Werman
Jak daleko, jak blisko...
Teatr uliczny


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR4 -> O śniegu, sankach i świetach

  O śniegu, sankach i świetach

Życzenia były dobre i ciepłe, ale spojrzenia nie wiedzieć czemu smutne i zatroskane. Może ciągle odbijał się
w nich obraz okropieństw niedawnej wojny. Wigilijnych potraw było tak jak na wsi – dwanaście i należało każdej spróbować. Pusty talerz dla „samotnego wędrowca” przyciągał wzrok i siłą rzeczy kierował rozmowy na wspomnienia o Nieobecnych. Światło przesiane przez kratki pieca rzucało ciepłe refleksy na ściany i wypastowaną podłogę. A my syci i senni gładziliśmy prezenty (coś praktycznego + słodycze) myśląc o wszystkim i o niczym. Dorośli powoli wstawali od stołu. Ktoś obwieszczał, że idzie zdrzemnąć się przed Pasterką, co nas rozbudzało i przyprawiało o zdumienie, że tak zwyczajnie można było zapomnieć o jeszcze jednej atrakcji tego Wieczoru.

Około północy otwierały się drzwi ciepłych domów i grubo opatulone postacie zanurzały się w ciemny i zimny, roziskrzony gwiazdami kryształ nocy. Zmrożony śnieg popiskiwał pod stopami cieni zdążających w kierunku Fary, która jak olbrzymi, gotowy do odpłynięcia okręt stała zacumowana przy górnej części Rynku. Wybierając się na Pasterkę należało mieć przy sobie choć jeden pieniążek i to by-najmniej nie w celu rzucenia go na tacę, z którą chodził pan K. – kościelny. Przy głównym wejściu, po prawej stronie, obok kropielnicy stała figurka aniołka. Cały biały, we wdzięcznym przyklęku obejmował zamkniętą na kłódkę skarbonkę. Wrzucona moneta powodowała, że aniołek ze smutnym uśmiechem kiwał głową, nie wiadomo czy w podzięce, czy też z dezaprobatą nad znikomością datku.

W kościele unosił się wszechobecny zapach kadzidła, sosny, chłodu, naftaliny, jedzenia i alkoholu. Czasami przez te ciężkie i jednoznaczne zapachy próbował przebić się fiołkowy lub narcyzowy obłoczek. Pociągano nosami, usiłując wypatrzeć w tłumie istotę, która rozsiewała tak niebiańską woń. W końcu spojrzenia koncentrowały się na pani Aptekarce, która otulona futrem zdawała się być nieświadoma wrażenia jakie wywarła na sporej części wiernych. W dalekiej perspektywie kościoła pojawiał się ksiądz odziany w biało-złocistą kapę, a całe wnętrze, aż po wysokie sklepienie wypełnił śpiew – „Bóg się rodzi…” Potężne basy organów wprawiały w drżenie stare mury, nas i nasze serca. Z czasem świece zaczęły mrugać hipnotycznie, stopy lodowaciały w lichych butach a twarda i zimna ławka wy-dawała się miękkim łóżkiem z poduchą matczynych kolan.
A potem nadchodził sen.

1 2 3 4
Zobacz zdjęcia



Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe