kazimierz dolny
imieniny: Jerzego i Wojciecha
Poniedziałek 23 kwietnia 2018
Brulion on-line NR4
KRWAWA ŚRODA - 18 listopada 1942 - Krwawa Środa
KRWAWA ŚRODA - Relacje świadków
KRWAWA ŚRODA - Fragment książki "Wspomnienia i dokumenty" [ T.1 s.174-175]
KRWAWA ŚRODA - W XXX rocznice "Krwawa Środa"
KRWAWA ŚRODA - To już 60 lat! Krwawa Środa w Kazimierzu Dolnym n/Wisłą
KRWAWA ŚRODA - Ponure dni w historii Kazimierza
WOJNA - "Przysięgam być wiernym ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej"
WOJNA - Partyzancki samotny grób przy kościele p.w. św. Anny
WOJNA - Wspomnienia o akcji pod Zastowem
Początki chrześcijaństwa w Kazimierzu n/Wisłą
Okruchy Pamięci
Inny Kazimierz: kolorystów, awangardy, arsenałowców
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Od Andrzeja Kołodziejka do piwka...
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Spotkanie z malarzem
O śniegu, sankach i świetach
O dziesiątej w kawiarni na rogu rynku i lubelskiej
Notatki z natury
Był sobie hotel...
Willa pod różami
Wermanowie z Kazimierza
Wspomnienia Pani Heleny Werman
Jak daleko, jak blisko...
Teatr uliczny


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR4 -> Był sobie hotel...

  Był sobie hotel...

Kazimierz zaczął już być wtedy modny, rozreklamowany przez malarzy, studentów ASP i architektury. Jak pisze Robert Jarocki w tygodniku „Dookoła świata” Nr 16 z dnia 18.4.1985 r. w artykule „Dzień dobry Kazimierzu”: „Przejeżdżali tu ludzie z kręgu Ziemiańskiej (kawiarnia – dop. M.Z.) Tuwim, Lechoń, Słonimski, Wieniawa-Dłogoszowski. Przyjeżdżali Wincenty Rzymowski, generał Sławoj-Składkowski. Przyjechała Hanka Ordonówna, amant filmowy Mieczysław Cybulski i artyści tej miary co Jaracz, Schiller, Leszczyński, Zelwerowicz. Niektórzy zbierali się prywatnie w co wytworniejszych willach, ale brać artystyczna wierna była znakomitej kuchni Berensa”.

Jak dobra była ta kuchnia niech świadczą słowa w tym samym artykule „Bywali tutaj wodzowie, pisarze i malarze, artyści spod znaku wszystkich muz, a nade wszystko wielcy smakosze, w poszukiwaniu raju w gębie w restauracji Berensa”.

Tak pisał R. Jarocki, a ja przypominam o słynnych balach kostiumowych urządzanych na zakończenie studenckich plenerów – zawołanie, reklama „Wal na bal do Berensa” rozbrzmiewało w całym mieście. Gdy zbliżał się termin balu, w kwaterach gdzie mieszkali studenci, znikały z okien firanki, zasłony, z łóżek prześcieradła, narzuty i kapy. Wszystko to odpowiednio upięte i udrapowane można było zobaczyć jako kostiumy pięknych pań, czy arabskich szejków owiniętych w burnusy – prześcieradła.

Pamiętam, jak jedna z uczestniczek konkursu za oryginalny kostium, zdobyła pierwsze miejsce. Przebrana była za „snopek słomy”. Słoma i powrósło, którym była obwiązana, zaczęły się kruszyć (pomagali w tym wydatnie panowie), nagrodę dostała, a Mama musiała pożyczyć jej sukienkę.

Za młodych moich lat, Wisła była rzeką czystą, czyste były również plaże, które jak magnes przyciągały od rana spragnionych słońca i kąpieli „letników”, którzy jak kolorowe koraliki (panie w modnych wówczas plażowych piżamach, panowie w kolorowych ubraniach) spływali z różnych stron miasta na ulicę Nadwiślańską prowadzącą do przewozu, lub drewnianej kładki, po której wchodziło się na plażę. Na plaży można było wynająć kosz plażowy, łódkę czy kajak, a pod zadaszeniem grała orkiestra wojskowa.

Obserwowałem, jak któregoś dnia, na plażę przyszedł znakomity aktor filmowy, Aleksander Żabczyński. Ledwie rozłożył swój koc i zaczął się opalać, wokół porozkładały swoje koce piękne panie. Zaczęło się robić ciasno. Żabczyński zwinął koc, wynajął kajak i popłynął na dziką plażę na lewym brzegu Wisły. Za jakiś czas ruszyły w ślad za nim dwa czy trzy kajaki z damską załogą. Ponieważ plażowanie rozpoczynało się w godzinach dziewiąta, dziesiąta rano, restauracja była już otwarta, tak by osoby, które tego potrzebowały mogły po drodze zjeść śniadanie.

W roku bodajże 1937, niemałą sensację wzbudzała czekoladowa aktorka filmowa, ubrana zwykle w czerwoną piżamę. Aktorka ta występowała w polskim filmie, kręconym na Haiti, nazywała się Reri-Bodo, a film „Czarna Perła”. Eugeniusz Bodo, występował w roli głównej, jako polski marynarz, który obronił przed napaścią łobuzów, piękną Haitankę, zakochali się i.t.d.
1 2 3 4
Zobacz zdjęcia
Aleksander Berens, 1848 – 1918.

Genowefa Zakrzewska z domu Berens, 1889 – 1975.

Kazimierz Zakrzewski, 1883 – 1931.

Genowefa Zakrzewska z synem Michałem, 1937

Autor wspomnień, wnuk Aleksandra Berensa, Michał Zakrzewski.




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe