kazimierz dolny
imieniny: Leona i Łukasza
Niedziela 22 kwietnia 2018
Brulion on-line NR4
KRWAWA ŚRODA - 18 listopada 1942 - Krwawa Środa
KRWAWA ŚRODA - Relacje świadków
KRWAWA ŚRODA - Fragment książki "Wspomnienia i dokumenty" [ T.1 s.174-175]
KRWAWA ŚRODA - W XXX rocznice "Krwawa Środa"
KRWAWA ŚRODA - To już 60 lat! Krwawa Środa w Kazimierzu Dolnym n/Wisłą
KRWAWA ŚRODA - Ponure dni w historii Kazimierza
WOJNA - "Przysięgam być wiernym ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej"
WOJNA - Partyzancki samotny grób przy kościele p.w. św. Anny
WOJNA - Wspomnienia o akcji pod Zastowem
Początki chrześcijaństwa w Kazimierzu n/Wisłą
Okruchy Pamięci
Inny Kazimierz: kolorystów, awangardy, arsenałowców
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Od Andrzeja Kołodziejka do piwka...
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Spotkanie z malarzem
O śniegu, sankach i świetach
O dziesiątej w kawiarni na rogu rynku i lubelskiej
Notatki z natury
Był sobie hotel...
Willa pod różami
Wermanowie z Kazimierza
Wspomnienia Pani Heleny Werman
Jak daleko, jak blisko...
Teatr uliczny


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR4 -> Był sobie hotel...

  Był sobie hotel...

Czysta woda w rzece to ryby, o Wiśle mówiło się że jest rzeką rybną. Kazimierscy rybacy z ulicy Krakowskiej, panowie Wojtalik, Madejski, Materek, dostarczali pysznych gatunkowo ryb. Berens słynął ze znakomitych dań rybnych. Czy ktoś pamięta jeszcze jak smakuje lin zapiekany w śmietanie? Łosoś po polsku? Pstrąg wiślany z wody? Sandacz saute lub po polsku? Sum lub miętus po żydowsku? Szczupak lub węgorz w galarecie? Raki lub zupa rakowa?

Wszystko to zmuszało do dalszej rozbudowy i powiększania lokalu.

Przyjaciel naszej rodziny, architekt Karol Siciński, zaprojektował rozbudowę całego domu: na parterze restauracja z salą dancingową, zamiana tarasu z drewnianego na znacznie powiększony taras murowany, którego dach wykończony balustradą będzie tarasem dla kawiarni na całym pierwszym piętrze. Pokoje hotelowe z pierwszego piętra zostaną przeniesione na piętro drugie po podniesieniu dachu domu, gdzie obecnie znajduje się wielki strych.

W 1936 roku Mama uzyskuje z banku pożyczkę i rozpoczyna przebudowę. W pierwszej kolejności sala dancingowa, bufet i taras, po którym w późniejszym okresie rozrosło się dzikie wino. Przed domem piękny ogródek pełen róż i kwiatów, a na środku królowała ogromna agawa.

Druga wojna światowa zahamowała wszystko, miasto zapełniają niemieckie jednostki wojskowe, przygotowywane do uderzenia na Związek Radziecki. W tym czasie hotel zostaje zajęty na kwatery, a sala dancingowa i duża kuchnia na kasyno oficerskie z własnymi kucharzami i kelnerami. Na ogół „lokatorzy” zachowywali się przyzwoicie, raz tylko pijany oficer strzelał do portretu króla Kazimierza, który wisiał zawsze w bufecie. Zreperowany obraz (podklejona broda króla) znajduje się obecnie w Muzeum Miasta w Kazimierzu.

W 1941 r. stacjonujące oddziały wojskowe opuściły miasto. Przestali przyjeżdżać letnicy miasto przeżywało okupację, likwidację Żydów, „Krwawą Środę”, gestapo w Klasztorze. W późniejszym okresie, wpadali czasami na kilka dni do Kazimierza starzy znajomi.

Rok 1944, front na Wiśle, wysiedlenia mieszkańców, zniszczenie i ograbienie miasta. Rosjanie uzyskują przyczółek na lewym brzegu Wisły. Budowa drewnianego mostu, vis-a-vis Mięćmierza. Przyczółek sięga do Zwolenia i właśnie spod Zwolenia, w październiku przyjeżdżają Rosjanie, aby pożyczyć na organizowane święto rewolucji20 stołów, ponad 40 krzeseł, duży kosz talerzy. Zostawiają pokwitowanie, że zwrócą, ale do dziś nie zwrócili.

Po moim powrocie z wojska (1945-1947), w 1947 r., biorę ślub i razem z żoną Alicją z domu Ziembicką pomagamy Mamie w prowadzeniu przedsiębiorstwa.

Siostry wyjechały wcześniej do pracy, jedna do Łodzi, druga do Gdańska. Babcia,. z racji wieku - 84 lat, była
tylko doradcą. Pomału zaczynamy rozkręcać interes od początku, urządzanie, towar, obsługa, a nie było to łatwe.

Do Kazimierza zaczęli przyjeżdżać studenci Politechnik i ASP, wycieczki z zakładów pracy, szkolne, trochę dawnych gości, z którymi witaliśmy się jak z rodziną. Jednego razu byli też na podwieczorku premier Cyrankiewicz z żoną Niną Andrycz i towarzyszącym im profesorem Oskarem Lange, a w hotelu przez parę dni mieszkał z żoną minister spraw zagranicznych Adam Rapacki.

Bardzo często przyjeżdżali też, niestety, urzędnicy skarbowi z Puław. Musieliśmy prowadzić szczegółowe księgi handlowe, a za najmniejsze uchybienie groził domiar (zwiększenie podatków).
Handlować nie było łatwo przy takich nonsensach np. kazimierscy rybacy musieli należeć do spółdzielni
w Puławach i tam odstawiać złowione ryby, które następnie spółdzielnia dostarczała do Kazimierza. Po oddaniu do spółdzielni ustalonego kontyngentu ryb, rybak mógł nadwyżkę sprzedać na miejscu.

Zaczęła się likwidacja prywatnej inicjatywy (tak to się urzędowo nazywało). Na przełomie 1948/49 roku do-staliśmy bez powodu domiar w wysokości 0,5 mln. złotych, a po paru miesiącach ponowny 1,0 mln. zł. Było to przed Zielonymi Świątkami (początek sezonu). Ponieważ nie byliśmy w stanie spłacić tak wielkich domiarów, zamknęliśmy restaurację.
1 2 3 4
Zobacz zdjęcia
Aleksander Berens, 1848 – 1918.

Genowefa Zakrzewska z domu Berens, 1889 – 1975.

Kazimierz Zakrzewski, 1883 – 1931.

Genowefa Zakrzewska z synem Michałem, 1937

Autor wspomnień, wnuk Aleksandra Berensa, Michał Zakrzewski.




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe