kazimierz dolny
imieniny: Marka i Jarosława
Środa 25 kwietnia 2018
Brulion on-line NR4
KRWAWA ŚRODA - 18 listopada 1942 - Krwawa Środa
KRWAWA ŚRODA - Relacje świadków
KRWAWA ŚRODA - Fragment książki "Wspomnienia i dokumenty" [ T.1 s.174-175]
KRWAWA ŚRODA - W XXX rocznice "Krwawa Środa"
KRWAWA ŚRODA - To już 60 lat! Krwawa Środa w Kazimierzu Dolnym n/Wisłą
KRWAWA ŚRODA - Ponure dni w historii Kazimierza
WOJNA - "Przysięgam być wiernym ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej"
WOJNA - Partyzancki samotny grób przy kościele p.w. św. Anny
WOJNA - Wspomnienia o akcji pod Zastowem
Początki chrześcijaństwa w Kazimierzu n/Wisłą
Okruchy Pamięci
Inny Kazimierz: kolorystów, awangardy, arsenałowców
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Od Andrzeja Kołodziejka do piwka...
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Spotkanie z malarzem
O śniegu, sankach i świetach
O dziesiątej w kawiarni na rogu rynku i lubelskiej
Notatki z natury
Był sobie hotel...
Willa pod różami
Wermanowie z Kazimierza
Wspomnienia Pani Heleny Werman
Jak daleko, jak blisko...
Teatr uliczny


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR4 -> Wermanowie z Kazimierza

  Wermanowie z Kazimierza

Wojenne zawirowania

Do Poniatowej miał zjechać tuż przed wojną Wacław Werman, któremu Państwowe Zakłady Tele- i Radiotechniczne z Warszawy zaoferowały stanowisko brygadzisty w organizowanej tam filii, lecz wojna pokrzyżowała życiowe plany. Najstarszy z synów Józefa Wermana od początku odbił od kupieckich tradycji rodu. Po ukończeniu puławskiego gimnazjum wybrał naukę w warszawskiej szkole radiotechnicznej i pracę właśniew PZTele- i Radiotechnicznych, gdzie produkowano m.in. radioaparaty „Echo”.
   
Gdy wybuchła wojna Wacław był już po wojsku i natychmiast został zmobilizowany. Jako żołnierz armii Kleeberga bierze udział w bitwie pod Kockiem, później dostaje się do niewoli niemieckiej. Po dwukrotnych próbach udaje mu się zbiec z kolumny jenieckiej i wrócić do Kazimierza.
   
Miałem wtedy 25 lat i wydawało mi się, że nie przeżyję niewoli  wspomina pan Wacław. Nie wiedziałem wówczas, że na wolność przyjdzie mi dłużej czekać niż innym. Wojna trwała dla mnie i moich kolegów z AK kilka lat dłużej. Koleje losu Wacława Wermana są ściśle związane z tym co przeżyło dojrzałe pokolenie Polaków, nie godzące się biernie z niemiecką okupacją.
   
Tak się złożyło, że odwiedziłam p. Wacława 18 lutego, która to data wiąże się z jego ucieczką z rodzinnego domuw 1943 roku. Poszukiwało go wówczas gestapo po donosie, że konspiruje w AK i gdy rankiem tego dnia rozległ się łomot do drzwi, udało mu się uciec oknem na tyły domów. Zamiast niego wzięto na przesłuchanie ojca i okrutnie pobito.
   
Wacław wrócił do Kazimierza dopiero latem 1944 roku przed akcją „Burza”. Obsługiwał wraz z Edmundem Całczyńskim radiostację na Górach. Nosił z angielska brzmiący pseudonim „Fading” (zanikająca fala). Utrzymywali łączność z Londynem, przekazywali meldunki i nadawali zaszyfrowane informacje.
   
Wejście Armii Czerwonej do Kazimierza nie oznaczało jednak dla kilkudziesięciu AK-owców z najbliższej okolicy, wolności. Radiostacja i broń, zamelinowane na Wylągach, zostały po donosie odkryte. NKWD aresztowało 20 członków AK, w tym Wacława Wermana i Edmunda Całczyńskiego. Jako szyfranci byli pod szczególną „opieką”. Przeszli badania z symulacją rozstrzelania, siedzieli w piwnicach NKWD w Lublinie przy ul. Chopina, potem przewieziono ich samolotem do Charkowa. Po kilku tygodniach znaleźli się w Moskwie na osławionych Butyrkach, aby w efekcie trafić do prymitywnego obozu dla AK-owców pod Riazaniem. Zgromadzono w nim ok. 400 żołnierzy AK, także znanych generałów: Krzyżanowskiego, Świtalskiego, Bittnera. Wyniszczającymi głodówkami więźniowie walczyli o poprawę warunków. Walczyli o przetrwanie jedyną dostępną im bronią.
   
Dopiero w 1947 roku Wacław Werman powrócił do kraju. O tamtych przeżyciach mówi bez patosu, nie kreuje siebie na bohatera. Stwierdza tylko: Zabrano nam trzy lata życia za nic, za to, że byliśmy Polakami.
   
Jego młodszy brat, Antoni Werman, spędził okupację w Kazimierzu. Prowadził sklep, ożenił się. Częściowe inwalidztwo chroniło go przed podejrzeniami o konspirację. Ale i on przeżył chwile grozy. W 1943 roku znalazł się na Pawiaku po ulicznej łapance w Warszawie. Pani Helena do dziś uważa, że uwolnienie męża stamtąd to cud. Pomógł Antoniemu dr Lot, sam więzień Pawiaka.
1 2 3 4
Zobacz zdjęcia



Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe