kazimierz dolny
imieniny: Czesława i Hieronima
Piątek 20 lipca 2018
Brulion on-line NR4
KRWAWA ŚRODA - 18 listopada 1942 - Krwawa Środa
KRWAWA ŚRODA - Relacje świadków
KRWAWA ŚRODA - Fragment książki "Wspomnienia i dokumenty" [ T.1 s.174-175]
KRWAWA ŚRODA - W XXX rocznice "Krwawa Środa"
KRWAWA ŚRODA - To już 60 lat! Krwawa Środa w Kazimierzu Dolnym n/Wisłą
KRWAWA ŚRODA - Ponure dni w historii Kazimierza
WOJNA - "Przysięgam być wiernym ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej"
WOJNA - Partyzancki samotny grób przy kościele p.w. św. Anny
WOJNA - Wspomnienia o akcji pod Zastowem
Początki chrześcijaństwa w Kazimierzu n/Wisłą
Okruchy Pamięci
Inny Kazimierz: kolorystów, awangardy, arsenałowców
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Od Andrzeja Kołodziejka do piwka...
ANDRZEJ KOŁODZIEJEK - Spotkanie z malarzem
O śniegu, sankach i świetach
O dziesiątej w kawiarni na rogu rynku i lubelskiej
Notatki z natury
Był sobie hotel...
Willa pod różami
Wermanowie z Kazimierza
Wspomnienia Pani Heleny Werman
Jak daleko, jak blisko...
Teatr uliczny


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR4 -> Teatr uliczny

  Teatr uliczny

Trwała jest tylko ulica Puławska, będąca dla mnie granicą oddzielającą teraźniejszość od pełnej nieszczęść, wojen i powstań przeszłości. Powracam myślami tam, gdzie dalej trwa przedstawienie. Właśnie idzie bardzo wesołe intermedium: z drugiego piętra hotelu ucieka po rynnie piękna Jadzia, ścigana przez zazdrosną żonę. Hotel, wystawiony pod koniec XIX wieku miał trzy piętra, kilkanaście numerów, restaurację oraz dwukabinową wygódkę stojącą w akacjowych zaroślach. Z ostatniego piętra widać było kościół w Janowcu i zachody słońca. Właśnie w tym hotelu, Jarosław Iwaszkiewicz będąc w 1941 roku w Kazimierzu, zostawił fragment maszynki do golenia. Pisał o tym do mojego Ojca, załączając nawet szkic zgubionej części. Ale Iwaszkiewicz nie bierze udziału w przedstawieniu. Jest z innej sztuki, która odegrana zostanie w innych dekoracjach.            .
   
Jednym z sąsiadów hotelu był pan Dzwonnik. Właśnie do niego przyjeżdżały kuzynki z Warszawy, kilkunastoletnie: Ania i Małgosia. Razem z Tadeuszem kochaliśmy się w nich (z przerwami). Ja do matury, Tadek trochę dłużej. Ich imiona noszą siostrzenice Tadeusza, długonogie blondynki – bliźniaczki. U nas pokazują się jadące w kierunku Rynku tan-demem. Świeci słońce, jest wakacyjnie i radośnie.

Dzwonnik mieszkał w drewnianej chacie, która jest chyba najstarszym domem na tej ulicy. Naturalnie na jej początku w dwóch czy trzech budynkach tkwią czterysta czy pięćsetletnie fragmenty, ale co najmniej 150-letnia chałupa Dzwonnika zachowała się w całości. Natomiast w jednym z ostatnio przebudowanych małych domków znajduje się pokaźna piwnica, loch nieomal, wchodzący w głąb kamiennej zamkowej góry. W stojącym nieopodal drewnianym dom-ku mieszkała ciotka jednego z naszych młodszych kolegów, którego niemiłosiernie i niewybrednie przezywaliśmy, jeżeli tylko pojawił się w zasięgu naszego wzroku. Ciotka wzbudzała podziw pięknie ubraną choinką, którą przetrzymywała do Wielkanocy. Później opowiadano nam o burzliwej młodości cioci Boli, która znana była z tego, że umilała życie różnym panom na wiślanych parostatkach pływających pomiędzy Warszawą a Sandomierzem.

Najsmakowitsze historie opowiadał fryzjer, do którego chodziliśmy się strzyc.                                .
– Wycieniować czy z kancikiem? – pytał siedzącego przed lustrem młodego delikwenta, przerywając poważną męską rozmowę, którą toczył ze starszym klientem. Właśnie przed zakładem tego fryzjera, mieszczącym się już na górnej części rynku odbywa się finał spektaklu o ulicy Puławskiej.

Schodząc od siebie z góry właśnie tu spotykam wyjeżdżającego na hulajnodze z ulicy Puławskiej, Tadzia.
Teraz, gdy piszę te słowa siedząc przy stole w Kazimierzu, dzwoni z Warszawy Tadeusz. Informuje kiedy przyjedzie, a ja pytam, czy jego hulajnoga była na łożyskach. Zaprzecza i mówi, że koła były zwykłe i że ich osie szybko się wy-tarły i że ja spotkawszy go, przejechałem się na jego hulajnodze i orzekłem, że jest marna, czym długo niezmiernie się  trapił.
– Ale, ale, czy to nie ty mi ją wtedy zepsułeś? – pyta przez telefon  Tadeusz.

luty  2001.
 
1 2 3
Zobacz zdjęcia
Hotel przy Puławskiej

Ojciec Tadeusza, Lucjan Pałka w latach 20.

Rys. Jerzy Gnatowski, Ulica Puławska (dolna)




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe