kazimierz dolny
imieniny: Czesława i Hieronima
Piątek 20 lipca 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym

  Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym

potrzeb było początkowo za mało, trzeba było się szkolić. Był jednak entuzjazm i chęć robienia czegoś konkretnego, aby piękna Wisła nie zabierała kolejnych ofiar. W miarę upływu lat drużyna krzepła, przybywało sprzętu, rosła jej aktywność, powiększała się liczba jej członków. Dołączyli następni zapaleńcy: Paweł i Piotr Skrzeczkowscy, Andrzej Dysput, Ryszard Kosioł, Jacek Łaszanowski, Krzysztof Doraczyński, Robert Górecki. Łącznie, w ciągu 25 lat, przez drużynę WOPR w Kazimierzu przewinęło się około 50 osób.
W latach 90-tych, gdy pozyskiwanie środków finansowych na działalność ratowniczą i profilaktyczną stawało się coraz trudniejsze, nawiązano współpracę z powstałym Kazimierskim Towarzystwem Wiślanym. Dzięki temu wzbogaceniu uległy formy działań profilaktycznych. Wspólnie utworzona przystań jachtowa pozwoliła, między innymi, na bezpośrednie wdrażanie zasad bezpiecznego użytkowania sprzętu pływającego oraz włączenie jednostek członków Towarzystwa do patrolowania rzeki, przy okazji pływań o charakterze rekreacyjnym.

Za duży sukces poczytujemy sobie pozyskanie na własność Zarządu Wojewódzkiego terenu w byłym kamieniołomie, na którym aktualnie znajduje się nasz wysłużony barak. Dzięki naszym kilkuletnim staraniom i dzięki dużej życzliwości miejscowych władz, stworzone zostały warunki, aby w Kazimierzu mogła powstać z prawdziwego zdarzenia stacja ratownictwa wodnego dla obszaru Wisły od Sandomierza do Dęblina. Zgodnie z opracowanymi założeniami wstępnymi, obiekt ten mógłby służyć również Krajowemu Systemowi Zintegrowanego Ratownictwa, Komitetom Przeciwpowodziowym, Straży Ochrony Przyrody itp. Przypomnieć warto, że na WOPR ciąży obowiązek właściwego, zgodnego z deklaracjami zagospodarowania pozyskanego terenu.

Drużyna była za swoją aktywność wielokrotnie wyróżniana przez Zarząd Główny i Zarząd Wojewódzki WOPR. Również członkowie drużyny byli wielokrotnie odznaczani. Traktujemy to, jako dowód uznania dla naszej społecznej pracy, którą pokrótce mogą scharakteryzować następujące liczby: około 25000 godzin patrolowania rzeki, ponad 5000 godzin pracy przy konserwacji i naprawach sprzętu, ponad 3000 godzin poświęconych na remonty adaptacje, zagospodarowanie siedziby drużyny, bez mała 10000 godzin przy wspólnym z KTW urządzaniu przystani i usuwaniu skutków powodzi oraz około 500 godzin przeprowadzonych pogadanek z dziećmi i młodzieżą. Uczestniczyliśmy czynnie w licznych akcjach społecznych, organizowanych przez władze miasta i działające na jego terenie organizacje. Możemy się też nieskromnie pochwalić, że kilkadziesiąt osób uratowaliśmy od pewnego lub prawdopodobnego utonięcia.

Kiedy dzisiaj przegląda się współczesne zdjęcia członków drużyny łatwo zauważyć, że ząb czasu nas nie oszczędził. Głowy posiwiały i wyłysiały, twarze w zmarszczkach, jedynie oczy dalej błyszczą. Jedni założyli rodziny i dochowali się dzieci, inni doczekali się wnuków, jeszcze inni zagospodarowują swój czas już w innej działalności społecznej. Jednego z naszego grona wyrwała śmiertelna choroba. W wyniku takiego przeglądu pojawia się krytyczna refleksja: nie potrafiliśmy, w wystarczającym stopniu, naszą pasją ratownictwa wodnego zarażać młodzieży. To wielkie wyzwanie na przyszłość.

Przez całe 25 lat naszej działalności korzystaliśmy z wielkiej przychylności i pomocy ze strony władz lokalnych, jak również ze strony Zarządu Głównego i Zarządu Wojewódzkiego WOPR. W ostatnich latach spotkaliśmy się również z wydatną pomocą ze strony instytucjonalnych i prywatnych sponsorów. Tu wymienić musimy: Kolegę Andrzeja Plotczyka, rodzinę Macieja i Zbigniewa Janiszewskich z Janowca, pana dr Włodzimierza Soinskiego z PZU Warszawa, kol. Jerzego Gołębiowskiego z WOPR Mazowieckiego,

1 2 3
Zobacz zdjęcia



Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe