kazimierz dolny
imieniny: Agnieszkii
Niedziela 21 stycznia 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"

  Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"

Warszawie na Rakowieckiej. Znałem również dobrze Stanisława Piecyka ps. „Babinicz”, syna policjanta z Kazimierza, absolwenta szkoły podoficerskiej artylerii. Miał wówczas stopień ogniomistrza. Dowodził oddziałem partyzanckim na terenie Pułw i Zamościa. Byłem razem z nim na pacyfikacji niemieckiej wsi. Koloniści niemieccy byli bardzo dobrze uzbrojeni i zorganizowani – wyszkoleni przez SS/gestapo. To była wieś Pająki w Kieleckiem. Na rozkaz generała Fieldorfa ps. „Nil” zostałem przeniesiony do nowo formującego się oddziału „Parasol” w Warszawie. To był batalion do zadań specjalnych, takich jak likwidacja katów i agentów gestapo i SS oraz napady na formacje policji SD i biur gestapo. Przyjechałem do Warszawy w marcu 1944 roku i zameldowałem się dowódcy, kapitanowi Adamowi Borysowi ps. Pług – Bryl – Kar. W ramach mojej działalności w Batalionie prowadziłem wyszkolenie bojowe, terenoznawstwo oraz szereg akcji specjalnych, w tym w dniu 10 lipca 1944 r. dowodziłem akcją na niemiecką aptekę Wendego, która mieściła się przy Krakowskim Przedmieściu 55. Akcja była dobrze zaprojektowana i udała się. Zdobyliśmy wtedy duże ilości leków i środków opatrunkowych dla Sanitariatu AK bez żadnych strat z naszej strony.

W czasie Powstania Warszawskiego dowodziłem w „Parasolu” grupą szturmową „Gryfa”, m.in. dowodziłem obroną tzw. Pałacyku Michla na Wolskiej, reduty na Żytniej 34 i w czasie walk na Cmentarzu Ewangelickim, gdzie zostałem ciężko ranny w dniu 8.08.1944.

Okres 1942 – 1944 to czas pojawienia się na Lubelszczyźnie, szczególnie na terenach Biłgoraj – Zamość oraz Szczebrzeszyn, silnych oddziałów bolszewickich, dowodzonych przez sowieckich oficerów, dużo skoczków bardzo dobrze uzbrojonych oraz wyszkolonych w dowodzeniu partyzantką. Cechowało ich bardzo wrogie nastawienie do AK i NSZ. Nieraz staraliśmy się unikać walki z nimi, ale nie zawsze się to udawało. Organizowali rabunki i napady na polską ludność, częste było znęcanie się aż do tortur, bicie oraz gwałcenie kobiet. Wobec zaistniałej sytuacji byliśmy zmuszeni być nie tylko wojskiem, ale także policją oraz opiekunami biednej ludności. Już wtedy była to początkowa faza przygotowawcza do Polski komunistycznej pod rządem Moskwy i jej pachołków.

W rzeczywistości nic z tego nie powinno być niespodzianką. Związek Sowiecki nigdy nie ukrywał, że jego ostatecznym celem jest rozciągnięcie sowieckiej hegemonii na cały świat. Nie ukrywał też swojego niezmiennego przywiązania do gwałtownych środków, takich jak przewrót czy rewolucja, które do tego celu prowadzą. Już w 1905 roku Lenin rozkazywał „Dajcie każdej grupie krótką i prostą formułę do sporządzania bomb”. Niektórzy niezwłocznie użyją jej do zabicia szpiega lub wysadzenia w powietrze komisariatu policji, inni zorganizują zamach na bank, aby skonfiskować pieniądze dla potrzeb rewolucji. Komuniści są zawsze gotowi przewodzić w walce o totalną władzę „dla klas pracujących i o ustanowienie dyktatury proletariatu w takiej lub innej formie”.


J. Brochwicz Lewiński
„Gryf” major rez.

P.S. Pragnę dodać jeszcze kilka słów o innej pięknej postaci dowódcy z tego obszaru. Był to Leonard Szczęsny Zub-Zdanowicz ps. „Ząb”, mój serdeczny kolega z okresu walk partyzanckich na Lubelszczyźnie i w Kieleckiem.Ciekawa jest jego historia. Walczył przeciwko sowietom, w pewnym momencie przeszedł z szeregów AK do NSZ. Po wojnie udało mu się uciec z Polski do II Korpusu gen. Andersa, który go awansował do stopnia majora. Wyemigrował do USA. Zmarł 12.08.1982 r. w Texasie.
Skoczek Cichociemny z Brygady Spadochronowej, bardzo odważny oficer.

18.02.2004

1 2
Zobacz zdjęcia


Major rez. Janusz Brochwicz-Lewiński, Niemcy, Westfalia 2003




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe