kazimierz dolny
imieniny: Marka i Jarosława
Środa 25 kwietnia 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?

  Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?

na własny koszt w „Rzeczpospolitej”, „Gazecie Wyborczej”, „Życiu”, „Nowinach Rzeszowskich” i „Kurierze Lubelskim”.

Ewa Kurek po otrzymaniu wezwania do wypełnienia tego obowiązku powiadomiła naszego adwokata, że jeśli my zrezygnujemy z przeprosin, to ona spowoduje, by z przekazanych do druku w wydawnictwie jej męża wspomnień Janiny Szczepkowskiej usunięto najbardziej obrażające nas fragmenty. „To, co ja napisałam – to nic w porównaniu z tym, co jest w tych wspomnieniach” – powiedziała adwokatowi…

Oczywistym jest, że rezygnacja z przeprosin za pomówienia zawarte w książce aspirującej do dokumentowania powojennych wydarzeń na Lubelszczyźnie nie wchodziła w ogóle w grę. Jesteśmy odporne na szantaż.Wiadomości o ukazaniu się wspomnień ciotki docierały do nas nie tylko od przyjaciół i znajomych, ale i od osób dotychczas nam nieznanych. Towarzyszyło im z reguły pytanie: „co z tym zrobicie?”. Tekst niniejszy jest naszą odpowiedzią na to zapytanie.

Każdy, kto przeczytał wspomnienia Janiny Szczepkowskiej rozumie, iż była to dla nas bulwersująca lektura. Przy czytaniu tej publikacji bezustannie towarzyszyło nam oburzenie i zdumienie, że można w tak niegodziwy sposób pisać o dawno zmarłych, porządnych ludziach, że można tak oszczerczo przeinaczać fakty dotyczące najbliższej rodziny.Lekturze tej towarzyszyło także inne pytanie: dlaczego wnuczki zmarłej w 1994 r. autorki zdecydowały się na opublikowanie tej książki teraz? Czy stały się narzędziem w ręku Ewy Kurek, która namówiła je do wydania drukiem wspomnień babki? Czy sądziły, że wobec wciąż nie zakończonej sprawy sadowej tekst ten będzie pomocny w udowadnianiu, komu należą się Wylągi? A może uznały, że warto podjąć próbę bezkarnego skompromitowania nas i naszych najbliższych? Komu ta publikacja przynosi kompromitację – ocenią Czytelnicy.Na pewno jednak zmieni się opinia o autorce wspomnień.

Janinę Szczepkowską uważano dotychczas powszechnie za osobę elokwentną i biegłą w piśmie. Tu we własnym tekście jawi się czytelnikowi jako osoba prymitywnie formułująca myśli, wielokroć podająca sprzeczne informacje, owładnięta patologiczną nienawiścią do brata i jego najbliższych, bez żenady manifestująca radość z jego niepowodzeń, jako osoba niechętna i złośliwa w stosunku do otaczających ją ludzi, przekonana o swojej wyższości w stosunku do całego świata.

Książka zawiera zdumiewająco mało informacji o wydarzeniach i o ludziach, z którymi autorka w ciągu dziesiątków lat się stykała. A jeśli już o kimś pisze – to pisze albo źle, albo z wyższością i protekcjonalizmem. A przecież były to lata dramatyczne, wydarzenia wielkiej wagi historycznej – uczestnicząc w których zwykli ludzie okazywali niezwykły hart ducha i wielkie zalety charakteru… Krańcowy egoizm wydaje się być charakterystyczną cechą tego tekstu ukazującego przede wszystkim ludzką małość autorki…I niewiele może tu pomóc górnolotny wstęp podpisany przez wnuczki, w którym autorka raz przedstawiana jest jako wrażliwy historyk, a raz jako kronikarz lokalnych wydarzeń, mający „nieco” trudności z oceną zjawisk o szerszym znaczeniu.

Jest przy tym zdumiewające, że wnuczki znacznie lepiej znają (?) opracowania historyczne i trudno dostępne dokumenty niż podstawowe fakty z życiorysu własnej babki. Piszą na przykład: „w spokojne i szczęśliwe warszawskie życie naszej Babci, młodej wówczas mężatki i matki kilkuletniego chłopca, naszego ojca Janusza we wrześniu 1939 roku wdarła się wojna. Nasz dziadek Stefan Szczepkowski nigdy już z niej nie powrócił”.

1 2 3 4 5 6 7 8
Zobacz zdjęcia



Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe