kazimierz dolny
imieniny: Henryka i Mariusza
Piątek 19 stycznia 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?

  Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?

Otóż Janina Szczepkowska nigdy nie prowadziła szczęśliwego i spokojnego warszawskiego życia, bo nigdy z mężem i synem w Warszawie nie mieszkała, a Stefan Szczepkowski nigdy na wojnie nie był…

I tak jak kwestionować można prawdziwość każdego niemal stwierdzenia, dotyczącego wydarzeń opisywanych w książce, tak samo w jaskrawej sprzeczności z górnolotnymi słowami wstępu pozostaje obraz autorki, wyłaniający się z jej wspomnień. Bo czy można uznać za „nadzwyczaj przyzwoitą sąsiadkę” kogoś, kto po latach, kiedy nie żyje już nikt z uczestników okupacyjnych i powojennych wydarzeń fałszywie oskarża sąsiada ze wsi Wylągi o współpracę z NKWD, a oskarżenie to wkłada w usta nieżyjącej już od lat osoby? Jak i kto ma dzisiaj bronić pamięci i czci tego człowieka, jak i kto ma udowadniać, że pomówiona nigdy oskarżeń takich nie wygłaszała?

Wiadomo, że rożnie układają się rodzinne stosunki. Często przyczyną konfliktów stają się spory o majątek, często zawiść bądź niemożność osiągnięcia własnych zamiarów. W tym przypadku odnaleźć można wszystkie przyczyny. „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu” – mówi przykazanie. A kodeks cywilny pozwala na wytoczenie sprawy sądowej oszczercy. Dlatego przegrali proces Ewa Kurek i Sergiusz Matjunin.

Tym razem jednak nie wytoczymy sprawy w sądzie. Janina Szczepkowska nie żyje od lat. Od lat nie żyje nasz Ojciec, Władysław Siła-Nowicki. Oczywiście od lat nie żyją także nasi Dziadkowie – Aleksander i Antonina Siła-Nowiccy. Nasza Matka, Irena Siła-Nowicka, o której tak źle i drwiąco pisze autorka wspomnień – nie musi udowadniać swojej niewinności. Gdyby np. prawdziwy był donos złożony do prokuratury przez Janinę Szczepkowską o sfałszowaniu przez Mamę dyplomu – to jej dyplom mistrza ogrodnika zostałby przecież dawno unieważniony.

Można przy pomocy listów i rachunków, sięgając do zeznań żyjących jeszcze świadków udowadniać jak było naprawdę, obalać kłamstwa i oszczerstwa, które jak brudna maź wylewają się z kart tej książki. Lepiej jednak, aby niepamięć przykryła obraz wyłaniający się z krzywego zwierciadła wspomnień zawistnej, zaborczej kobiety.

Czytelnikowi wszakże należą się wyjaśnienia dotyczące nie tyle nawet absurdalnych pomówień zawartych w książce – ile przyczyn jej napisania. Nie sposób bowiem odnieść się do wszystkich zarzutów – na każdej niemal stronie znajdują się przekłamania, które trzeba by było prostować, wyjaśniać i uzupełniać. Nawet w drobnych sprawach autorka nie zachowuje rzetelności. Pisze na przykład, że nasz dziadek Aleksander nigdy nie gospodarował w Wylągach, bo pełnił funkcje sędziego, a gospodarka go nie interesowała. To nieprawda. Gospodarował – i to dobrze około 10 lat, o czym jego córka musiała wiedzieć równie dokładnie jak i o tym, że funkcja sędziego gminnego była funkcją społeczną. W tym przecież czasie – a był to jeszcze okres zaborów, Polak mógł być sędzią tylko w głębi Rosji!
Uważając, że czytelnik przyjmie bez zastrzeżeń każde jej stwierdzenie nie jeden raz lekceważy jego zdrowy rozum i podaje sprzeczne informacje.

Bo czy można uwierzyć, że nasz Ojciec, który narażając życie swoje i swoich najbliższych przeprowadza z Lublina do Wyląg żydowską dziewczynę i przechowuje ją, przez całą okupację w swoim domu żądałby, aby dr Lewenstein opuścił dom wylągowski dlatego, że był on Żydem?? Przecież to oczywisty absurd!

Janina Szczepkowska pisze w swoich wspomnieniach to, co jest dla niej wygodne, bo prawda w jej przekonaniu nie istnieje obiektywnie. Jest tylko plastyczną materią, którą można

1 2 3 4 5 6 7 8
Zobacz zdjęcia



Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe