kazimierz dolny
imieniny: Adelajdy i Aleksandra
Środa 12 grudnia 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?

  Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?

Wydane w 2002 r. wspomnienia naszego Ojca rozpoczynają się w następujący sposób: „Duża, cienka koperta ze stemplem z Lublina (...) W środku kserokopia dokumentu sporządzonego w języku rosyjskim na zjeździe Deputatów Szlacheckich Województwa Witebskiego (…) W czasie wędrówek wojennych oryginał ten zaginął w okolicznościach, których nie potrafię odtworzyć. Chyba przywiozłem go z Beresteczka w roku 1943, gdy przez „zieloną granicę” przedostałem się na te krwawe tereny po rodzinę mojej żony. Jak i w czyje potem trafił ręce nie wiem i pewno nie dowiem się nigdy”.

My dziś już wiemy w czyje ręce trafił oryginał. Na stronie 149 wspomnień Janiny Szczepkowskiej zamieszczono fotokopię drzewa genealogicznego rodziny Siła-Nowickich, tj. dokumentu, o którym pisze Ojciec! Oznacza to, że to właśnie ona wyciągnęła go z bagaży brata i przywłaszczyła sobie, gdy w roku 1943 przeprowadzał ją z synem wojennymi drogami z Korytnicy do Wyląg…

Lub inne wyjaśnienie: po śmierci babki Małgorzata Dunia oddała ryngraf, który „znalazł się” u nich. Dziecinnym pismem wyskrobany jest na jego odwrocie podpis „Marysia Nowicka”.
Ten ryngraf wraz z papierami i listami leżał schowany w naszym pokoju w wylągowskiej szafie. Widocznie razem z tymi papierami został zabrany przez ciotkę w czasie którejś z jej nieproszonych wizyt w naszym mieszkaniu…

Z treści tych wspomnień, a także z przypisów wnuczek wynikać ma, że Janina Szczepkowska nierozerwalnie związana była cale życie z dworem w Wylągach, z czego wynikać mają zapewne jej prawa do majątku. Nie sięgając do argumentów, odnoszących się do zasad dziedziczenia stwierdzić trzeba, że jej rzekomo stała bytność w Wylągach – to nieprawda. Czyja to jednak nieprawda – autorki wspomnień czy też idących jej śladami wnuczek?
W przypisach podano: „jak dowodzą zachowane w archiwum rodzinne dokumenty, pradziadek adoptował naszą babcię dopiero w 1922 roku, czyli jak miała 14 lat, chociaż już od najmłodszych lat wychowywała się przy nim, czyli – jak wtedy mówiono – we dworze w Wylągach”. Otóż Janina Szczepkowska nie mogła jednocześnie „wychowywać się przy nim” i przebywać w wylągowskim dworze, ponieważ dziadkowie nasi – Aleksander Siła-Nowicki z żoną Antoniną opuścili Wylągi w roku 1913 i przyjeżdżali tu tylko na wakacje. Kiedy Aleksander Siła-Nowicki, po powrocie z wojny w 1920 roku uznał sądownie Janinę Skoczek za córkę, wspólnie z żoną zadecydowali, że zamieszka wraz z nimi w Kielcach. Aż do zamążpójścia mieszkała więc w Kielcach, w domu naszych dziadków Antoniny i Aleksandra Siła-Nowickich, a w czasie studiów w Warszawie – u siostry naszej babki. Po ślubie ze Stefanem Szczepkowskim zamieszkała wspólnie z mężem w pozostawionym im przez naszych dziadków mieszkaniu w Opolu Lubelskim, a potem po powołaniu męża na stanowisko sędziego okręgowego w Pińsku – przeniosła się na Polesie.

W 1939 roku przyjechała do Wyląg na wakacje z synem – i została tu, podobnie zresztą jak i Stanisława i Ignacy Dzierżyńscy. Nieformalny związek J. Szczepkowskiej z Kazimierzem Pawłowskim, któremu Józefa Ślusarska pozostawiła w testamencie swoją część ziemi – zapewnił jej mocną pozycję w Wylągach. Tym mocniejszą, że Kazimierz Pawłowski na mocy zarządzeń niemieckich władz okupacyjnych był zarządcą całego majątku. Sama pisze o tym tak: „ostatecznie nie było bezpiecznie z nami zadzierać, bo wszyscy zależeli od nas”…
W czasie uwięzienia naszego Ojca J. Szczepkowska usilnie zabiegała o to, aby Mama wraz z nami wyjechała z Wyląg. Po śmierci Kazimierza Pawłowskiego, który zapisał J. Szczepkowskiej większość swojej ziemi – trzymała całość majątku żelazną ręką. Nasza Matka, utrzymująca rodzinę z nielegalnego tkactwa, bezskutecznie zabiegała o możliwość gospodarowania na części należnej matce męża. Dzięki temu jednak, że mimo wszystkich

1 2 3 4 5 6 7 8
Zobacz zdjęcia



Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe