kazimierz dolny
imieniny: Agnieszkii
Niedziela 21 stycznia 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?

  Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?

trudności pozostała w Wylągach – Ojciec, po ponad 9–letnim pobycie w więzieniu stalinowskim mógł wrócić do rodzinnego domu. Potem wiele lat zabiegał o to, aby Janusz, któremu J. Szczepkowska formalnie przekazała gospodarstwo oddał mu przynajmniej część jego ziemi. Dopiero w 1970 roku z należnych Ojcu 7 ha odzyskał z trudem jeden hektar…

Wspomnienia Janiny Szczepkowskiej ukazują jak bardzo nienawidziła przyrodniego brata. Dlaczego? Prawdopodobnie przyczyną tej chorobliwej zazdrości był kompleks niższości spowodowany pamięcią o swoim pochodzeniu… Sądzimy także, że już od dzieciństwa ugruntowała się w niej zazdrość o to, że jest on od niej lepszy – bo zdolniejszy, bo wyrasta na człowieka wielkiego formatu, bo obdarzony jest talentami, których ona nie posiada. Sama była zdolna, ale nie wybitna i tego także nigdy przyrodniemu bratu nie mogła darować.

Nasz Ojciec był człowiekiem przez całe życie zaangażowanym w sprawy publiczne, bezkompromisowym i odważnym, obdarzanym przyjaźnią i szacunkiem wybitnych ludzi, znanym obrońcą i świetnym mówcą, człowiekiem, którego nazwisko było powszechnie znane. Ona – nigdy nie wyrosła ponad przeciętność. Ten kontrast był dla niej trudny do zniesienia. Dlatego walczyła z bratem wszelkimi sposobami, śledziła – jak widać ze wspomnień jego życie, a każda porażka czy dramat, jak np. tragiczny wypadek samochodowy w Parchatce, był dla niej źródłem satysfakcji i okazją do niegodziwych pomówień. O ile więc prosta wydaje się nam odpowiedź na pytanie, dlaczego Janina Szczepkowska pragnęła swoimi wspomnieniami skompromitować i oczernić brata – o tyle trudno zrozumieć, dlaczego w fałszywym świetle przedstawia ludzi związanych z AK i WIN, z którymi nie łączyły ją żadne bliższe kontakty. Czy wystarczającym powodem niechęci była świadomość, że byli od niej lepsi, że potrafili angażować się w wielkie sprawy, w które ona nigdy się nie zaangażowała?

Bo jakiż inny można znaleźć powód do pisania o kobietach działających w partyzantce, że: „ Nie była to budująca akcja. Panie, przeważnie młode, bardziej szukały przygody, czy dla kariery – wykazania się po wojnie działalnością”. W 1943 roku dla kariery?? Dla przygody szły do pomocniczej służby kobiet, aby narażać swe życie jako łączniczki i sanitariuszki?? Jak dzisiaj te nieliczne żyjące jeszcze kobiety mają bronić swojego dobrego imienia?
Szkoda, że Małgorzata i Joanna z domu Szczepkowskie, nie zastanowiły się – czy warto publikować oskarżenia i drwiny tak hojnie na wszystkie strony rzucane przez ich babkę…
Pisze ona dalej: „Wydaje się, że działalność konspiracyjna (jest) dotąd niezbadana i nieoceniona. Tym można sobie tłumaczyć tęsknotę najmłodszych za konspiracją z czasów wojny. Ci, którzy ją przeżyli i brali w niej czynny udział skłonni są do mitologizowania, bo lepiej na tym (zmitologizowanym) tle wychodzą”.

Takie jest podsumowanie partyzanckiej działalności żołnierzy AK i WIN i takie skwitowanie ich ofiarności przez autorkę, która – według słów przedmowy – „egzamin z życia zdała celująco”. Czy żyjący jeszcze żołnierze WIN mają dziś udowadniać, że przychodząc okupacyjnymi nocami do Wylągowskiego dworu nie zachowywali się – wbrew temu, co pisze Janina Szczepkowska – jak bandyci i że nikomu nie grozili podpaleniami?

Wszystkim było przecież wiadome, jak wyglądały relacje oddziałów partyzanckich i wojsk sowieckich. A J. Szczepkowska pisze: „Samowolnie zostaje rozbity oddział partyzantki radzieckiej przez oddział akowski”. Biegłe w historii wnuczki wyjaśniają przypisach, że „Babcia prawdopodobnie podaje tu lansowaną przez komunistyczne władze propagandową wersję mordu w Owczarni, kiedy to Oddział AL „Cienia” wymordował oddział AK”.

1 2 3 4 5 6 7 8
Zobacz zdjęcia



Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe