kazimierz dolny
imieniny: Bogdana i Aleksego
Wtorek 17 lipca 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze

  Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze

Ukończone w 1615 roku kamienice braci Przybyłów fotografowano chętnie. Są niezmienną dekoracją, przed którą rozgrywają się coraz to nowe spektakle. Sceną dla nich jest rynek.
Na pocztówkach widać gwarne targi, konne wozy, archaiczne autobusy i eleganckie automobile. Przed kamienicami stoją beczki na wodę, o których skądinąd wiadomo, że były zielone. Zobaczyć też można różne, pozujące do zdjęcia osoby. Same kamienice są kolejną kazimierską tajemnicą. Do dziś nie od-czytano przesłania, jakie zawarto w bogatej dekoracji ich fasad. Przypuszczać należy, że każdy ornament, każda rzeźba opowiada nam jakąś historię. Świadczy o tym, zbudowana na zasadzie kontrastu, kompozycja fasad. Nie jest to więc, jak się powszechnie uważa, półludowy wytwór prowincjonalnych majstrów, lecz przemyślane, manierystyczne dzieło. W doborze form nic nie zostawiono przypadkowi. Obydwie elewacje, bliźniacze w ilości i rozmieszczeniu elementów architektonicznych, odmienne są w ich szczegółowym rozwiązaniu.

To, co w jednej jest masywne, to w drugiej ażurowe, formy geometryczne użyte na jednej kamienicy przeciwstawione są formom organicznym użytym na drugiej. Tam, gdzie na jednej są linie płynne, na drugiej – proste. Postacie kobiece na jednej elewacji odpowiadają postaciom męskim, znajdującym się w analogicznym miejscu na drugiej. I tak dalej, aż do najdrobniejszych detali. Najpewniej jakieś reguły rządzą treścią dekoracji. Najprostsze, jak opowieść o miłości, zdradzie i starości, są już znane. List, znaleziony w latach czterdziestych XX wieku podczas remontu, napisany został przez włoskiego murarza, zatrudnionego przy budowie kamienic. Daty sugerują, że mogła to być ekipa wykonująca wcześniej Farę (Fara 161 – 1613, kamienice 1614 – 1615).

Pracami kierował i był autorem koncepcji wystroju ktoś, kto zamiast podpisu umieścił popiersia św. Tomasza, patrona architektów i św. Jakuba, który w tym wypadku mógł być jego patronem. Wszystko wskazuje na to, że osobą ta był Jakub Balin, którego można uznać za autora Kamienic Przybyłowskich. Dosyć często na pocztówkach znajduje się trzecia z bogato dekorowanych kazimierskich kamienic, kamienica Celejowska. Opatrywano ją różnymi podpisami: „Starożytny dom”, „Dom Senatora” czy wreszcie „Dom Królewicza Jakuba Sobieskiego”. Kamienica, powstała później niż Przybyłowskie, posiada w porównaniu z nimi dużo bardziej zdyscyplinowaną kompozycje dekoracji. Za to jej attyka należy do najwyższych w Polsce, zajmując prawie pół wysokości fasady. Przypuszcza się, że twórcą kamienicy był któryś z miejscowych muratorów. Również kazimierzanie nadawali reprezentacyjny wygląd zbożowym spichlerzom, rozłożonym na prawie czterokilometrowym nabrzeżu. Spichlerze, budowane głównie w XVII wieku, często gościły na pocztówkach jako ważny element historii miasteczka, będącego największym śródlądowym portem I Rzeczpospolitej.

Wisła, nad którą znajdują się spichlerze, też była chętnie fotografowana: brzegi rzeki i ruiny spichlerzy, brzegi i stojące przy nich galery, bocznokołowe parostatki i zwykłe łódki pychówki. Prawie na wszystkich widokach ogólnych miasteczka, obok jego zabudowy i wzgórz widać Wisłę, piaszczyste plaże i przeciwległy brzeg. Rzeka była wtedy większa i rozlewała się szeroko w swojej dolinie.

Inwencja i pomysłowość autorów fotografii reprodukowanych na pocztówkach zdaje się niewyczerpana. Wąwozy, gościńce, źródła, wnętrza świątyń, stary dąb, stare domy, bożnica, chałupy na Czerniawach, wille i pensjonaty. Pod względem dokumentacyjnym najcenniejsze są przedstawienia, które powstały przed latem 1915 roku, kiedy to wycofujące się wojsko rosyjskie spaliło pół miasta.

Dzięki pocztówkom poznajemy nieznanych fotografików, którzy zasługują na trwałe miejsce wśród artystów związanych z Kazimierzem. Pierwszym był Teofil Pyrcz, fotografujący Kazimierz od 80. XIX wieku. Następnie panna Adela Żychowicz, mająca swój zakład fotograficzny w Puławach. Trochę później pojawiają się pocztówki autorstwa kazimierzanina Stanisława Koziorowskiego. W dwudziestoleciu międzywojennym wyróżniają się Plater-Zyberk i Jan Wołyński, utrwalający biedę i malowniczą kazimierską codzienność.

Wreszcie należy wspomnieć anonimowego Niemca, pracującego dla wydawnictwa „Stangel” z Drezna, który podczas okupacji wykonywał nieco sztywne fotografie pustego i uporządkowanego miasteczka. Zdjęciom tym jednak artyzmu nie można odmówić. Z pocztówkami wiąże się kolejna tajemnica. Jest nią ilość, która wobec ciągłego odnajdywania nowych, nieznanych egzemplarzy zdaje się niewyczerpana.
Nie ma pewności jak wygląda i kiedy się pojawiła pocztówka najstarsza. Może jest nią jedna z dobrze znanych pocztówek, a może jeszcze czeka gdzieś na odkrycie?

1 2
Zobacz zdjęcia



Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe