kazimierz dolny
imieniny: Wincentego i Wodzisława
Czwartek 19 lipca 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku

  Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku

W przyciąganiu wiernych do klasztoru, ojcu Odorykowi sekundował gwardian ojciec Dryg (nie jestem pewna pisowni tego nazwiska). Bardzo umuzykalniony i wrażliwy, stworzył chór, „rozśpiewał” pozaszkolną młodzież. Odtąd zaczęła się mała, ale widoczna rywalizacja między farą a klasztorem. Za klasztorem przemawiała też kameralność, prostota świątyni i jej wnętrza.

Z młodzieżą było inaczej. Legenda o surowości ojca Odoryka docierała do nas powoli, na początku był to towarzysz różnych imprez. We wszystkim chciał brać udział. Wędrował, chociaż intensywny ruch sprawiał mu trudność z uwagi na tuszę. W kwietniu 1948 roku rodzice i dzieci postanowili na górze ponad cmentarzem posadzić młody dąb. Stary, sędziwy, pamiętający Kazimierza Wielkiego został zniszczony przez działania wojenne. Sadzeniu drzewa towarzyszyły występy i ognisko.Z dziewczyńskiego pamiętnika Irki Duni (obecnie Płochars-kiej) – fragmenty publikowane po raz pierwszy...

– Ja z Elą (Kowalik) i Krychą (Górnicką) zostałyśmy wysłane przez drużynową po ojca wikarego, który najbardziej narzeka na harcerzy, że są próżniakami, ale najbardziej ze wszystkich nauczycieli lubi chodzić na różne zabawy i ogniska. Porwany przez nas z klasztoru, ledwo za nami nadążał... Po drodze... opowiadał o swoich przeżyciach kiedy był młody. Dużo opowiadał o swoich wędrówkach w Tatrach, czego mu najbardziej zazdrościłyśmy.

28 września 1948r. Lekcja łaciny od początku napawała nas przerażeniem. Ledwo ojciec przekroczył próg klasy, popatrzył i rzekł doniosłym głosem: Grzybowska odmieniaj „genus”.
I usiadł na krześle tak, że mało się pod nim nie zawaliło. 22 września 1948r. – gdzie dziennik? Gdzie krzesło? Dlaczego kurz na fortepianie? Brudno jak w chlewie! Kto dyżurny?
Oto pytania ojca, który właśnie wszedł do klasy na łacinę. Wszyscy struchleli i nikt nie mógł już słowa powiedzieć. Kto dyżurny – jeszcze raz zapytał ojciec. Gucio (Doraczyński), który był dyżurnym, wstał. Wówczas ojciec rozpoczął swoje kazanie. Zakończył nazywając nas niechlujami, po czym prze-szedł do pytania z łaciny najsłabszych uczniów... W końcu powiedział, że jeśli tak będzie na następnej lekcji, to powyrzuca nas za drzwi i każe przyjść rodzicom. Wnioski wyciągnęliśmy. 24 września 1948r. Nasza klasa błyszczy czystością. Na oknach stoją wazoniki z kwiatami, na odkurzonym fortepianie kwiaty w wazonie, na szafie również. Klasa wypełniona jest... błyszczącymi stolikami na czystej, lśniącej podłodze. Od początku lekcji humor ojcu dopisywał.

28 września 1948r. Dzisiaj na lekcji łaciny ojciec był w świet-nym humorze. Wywiązał się dialog z Narcyzem (Gienek Wicis-łowski). Ojciec kpił z niego w straszny sposób, klasa zanosiła się od śmiechu. Narcyz zyskał jeszcze jedno miano „Łysego Radcy”, ponieważ chętnie udzielał rad członkom spółdzielni uczniowskiej, sam nie wykazując żadnej aktywności.

26 października 1948r. ... Na wstępie został wywołany Maciek Daszewski. Ojciec trzymał w ręce grubą laskę, przy pomocy której uderzał w klawisze fortepianu. Maciek obawiając się, że laska wyląduje na jego głowie, był mocno stremowany i odpowiedź nie wyszła najlepiej. Ojciec wygłosił kazanie: jesteś już taki duży chłop, masz prawo przysięgać miłość najmilszej przed ołtarzem, a łaciny to się nie uczysz? Siadaj, niedostateczny.

A oto jeszcze jedno wydarzenie z lekcji łaciny. Ojciec Odoryk odpytuje ze słówek Danusię P. – co to jest mons, montis? Danusia milczy. Mons, montis – podnosi głos nauczyciel. Odpowiada mu milczenie. W klasie można by usłyszeć lot muchy, gdyby stolik, którego
1 2 3 4
Zobacz zdjęcia
Na wycieczce w Malborku

Kościół Reformatów w Kaizmierzu. Fot. Edmund John




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe