kazimierz dolny
imieniny: Jerzego i Wojciecha
Poniedziałek 23 kwietnia 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku

  Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku

trzyma się Danusia, nie drgał razem z nią. Zaczynamy podpowiadać: – wzgórze, wzgórze – rozlega się szept, narasta, już prawie chór odzywa się z różnych kątów sali. Danusia odzyskuje słuch. – Wiem, proszę ojca – słychać nagle jej radosny głos. – Zwierz w skórze! Tym razem od naszego ryku zatrzęsła się cała szkoła.

OKNO NA ŚWIAT

To ojciec je nam otworzył. Za jego bytności zobaczyliśmy kawał Polski.

Kraków, Klasztor o.o. reformatów. Lekcja historii. Wawel, uniwersytet, Kościół Mariacki, Wit Stwosz, Sukiennice, Cudowne wykłady. Jeszcze piękniejsze niż na lekcji. Tam właśnie spotkaliśmy wychowanków ojca z Kolegium Serafickiego we Lwowie. Poldek Pisula pamiętał, że mówili o nim bardzo ciepło i serdecznie.

Sandomierz, wycieczka Wisłą. Zdezelowany statek, przysłowiowy „rzęch” osiada na mieliźnie koło Piotrawina. Zanim nas wyciągną, przeżyjemy najwspanialszą, zieloną noc. Nasi nauczyciele też. Z o. Odorykiem na czele, bawią się w swoich kabinach bardzo radośnie.

Wrocław. Wystawa Ziem Odzyskanych. Zderzenie z jego wielkością i niezwykłością architektury, obcej nam – dzieciom z Mazowsza i Małopolski. Odoryk opowiada nam historię Wrocławia, mówi o wielkości kultur i religii, które się na inność miasta złożyły. Katolicyzm, protestantyzm, judaizm w znakomitej koegzystencji. Mówi też, że nie można pominąć prawosławia, bo przesiedleńcy ze wschodu tutaj zapuszczają korzenie.

Gdańsk. Znowu złożone losy miasta i polskiego dostępu do Bałtyku. Niektórzy z nas przeczytali zaledwie „Panienkę z okienka” Deotymy i łyknęli trochę z walki Gdańska o polskość, z obrony Westerplatte. Za mało, ale jest obok nas nasz nauczyciel, on wszystko wie. Wytłumaczy, nauczy...

ROZWAGA I...

Uczyć wtedy w Kazimierzu nie było łatwo. Pomijam brak podręczników, w tym miasteczku gorzało od opozycji wobec gości ze wschodu. A tu nowopowołane gimnazjum i liceum. Byli tacy co mówili: „bronić niepodległości za wszelką cenę, nawet za cenę ofiar i rozwiązania szkoły”. Ojciec Odoryk i dyrektor gimnazjum Ignacy Dzierżyński, brat słynnego Feliksa, człowiek wielkich cnót i patriota, mówili:  ułożyć się, dać szansę dzieciom, niech się uczą, miast wyrastać w poczuciu zagrożenia i być może znaleźć się w więzieniu. Niełatwo było wypracować kompromis, a jednak obaj panowie dopięli swego. Szkoła nigdy nie została rozwiązana. Być może ojciec Odoryk taki był dla nas srogi, że spieszył się by zdążyć przed niewiadomym. Myślał sobie: im więcej ich nauczę, tym lepszy będą mieli pancerz ochronny jutro, pojutrze... I tak w koegzystencji żyli sobie w Kazimierzu: ZMP i kościół, do którego chodziliśmy czwórkami.

A czy ojciec Odoryk nas kochał? Ależ tak! Świadczyły o tym oceny na koniec roku, jego mowy obrończe na radach pedagogicznych, gdy zdarzały się nam wpadki z wagarami włącznie, jego pomoc na egzaminach. Osłom z matematyki i fizyki wysypywał z rękawa na stolik ściągawki, a potem potężną posturą zasłaniał, by można było z nich skorzystać.
Czy miał poczucie humoru? Za mało powiedziane, miał całe pokłady humoru. Mirka Słowińska (Doraczyńska) wspomina: – mieliśmy w klasie dryblasa, kolegę Maciejczyka, fakt, bronił się przed wiedzą, aż ojciec nie wytrzymał. – Maciejczyk, konie się za tobą oglądają.
1 2 3 4
Zobacz zdjęcia
Na wycieczce w Malborku

Kościół Reformatów w Kaizmierzu. Fot. Edmund John




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe