kazimierz dolny
imieniny: Czesława i Hieronima
Piątek 20 lipca 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik

  Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik

Wiejskie kobiety odwdzięczały się, ofiarowując śmietanę, masło czy kurę. Czasem masło tworzyło się samo w słoju ze śmietaną (polskie drogi i furmanki).

Do domu położnej przychodziły też kobiety na indywidualne badania. Bywało, że liczyły na usunięcie płodu. Pani Walencikowa, jako przeciwniczka takich zabiegów, szczególnie zdesperowanym i nieustępliwym pacjentkom zalecała kupno kropli w aptece..... ale żołądkowych. Położna była autorytetem nawet dla dzieci. Jeden z małoletnich kazimierzan nagle zwątpił w swoje pochodzenie i postanowił przeprowadzić prywatne „śledztwo”. Chłopiec przyszedł do izby porodowej i zapytał wprost, czy jego rodzice to praw-dziwi rodzice (myślał, że jest adoptowany). Rzeczowe wyjaśnienia uspokoiły rzekomego sierotę.
Przebywając w stałym towarzystwie niezwykłej babci, wnuki p. Florentyny były dobrze poinformowane o okolicznościach narodzin dzieci. Pamiętam jak prowadziłam rozmowę z koleżanką o wyższości położnej nad bocianem.

Babcia pomagała nam również w nauce języka rosyjskiego. Wychowana za carów znała doskonale ten język. Godzinami czytaliśmy zadane teksty, a babcia dbała o odpowiednią wy-mowę.

Do obowiązków akuszerki – położnej w przedwojennej i powojennej Polsce należała informacja, pokazy prawidłowych zachowań higienicznych (wszy, brud były codziennością). F. Walencikowa działała więc w opiece społecznej, Lidze Kobiet. Władze doceniały jej działania. W 1953r. została odznaczona „Za wzorową pracę w służbie zdrowia”. Pisano o niej w fachowych czasopismach.

Babcia nie dożyła, na szczęście, przykrych chwil likwidacji izby porodowej w Kazimierzu. Prawie symbolicznie, jako jeden z ostatnich urodził się w niej jej prawnuk – Maciek Walencik. Natomiast dwie wnuczki pracują w służbie zdrowia – wybrały zawód pielęgniarki.
Florentyna, z domu Niedbalska, Walencikowa była nieprzeciętną osobą: niezależną, ambitną, czasem surową, a dla nas wnucząt po prostu babcią Florą.

1 2
Zobacz zdjęcia
Florentyna Walencikowa przy pracy w kazimierskiej izbie porodowej

Załoga kazimierskiej izby porodowej podczas pochodu pierwszomajowego, pocz. lat 50.




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe