kazimierz dolny
imieniny: Jerzego i Wojciecha
Poniedziałek 23 kwietnia 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik

  Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik

Ja skończyłem lat siedem. nie wyczuwałem specjalnej różnicy po odejściu ojca, bo liczna rodzina tworzyła atmosferę, w której nie czuło się niebezpieczeństw. Po wybuchu wojny na początku września ludzie byli dobrej myśli. Wierzono w siłę armii i bohaterstwo żołnierzy, oraz w sojusze z Anglią i Francją. W miarę upływu dni społeczeństwo rozumiało, że Polska jest osamotniona i że armia niemiecka dojdzie niebawem do Wisły. W tej sytuacji – rozumowano – Wisła stanie się linią frontu. I dlatego średnie pokolenie mojej rodziny, kierując się troską o bezpieczeństwo dzieci, postano-wiło wyjechać „na bezpieczną odległość”. Załadowaliśmy na konny wóz najpotrzebniejsze rzeczy i udaliśmy się na Grabówki. Jest to wieś odległa o kilka kilometrów od Kazimierza i położona w lesie. Byliśmy tam przez kilka dni, a potem wróciliśmy do Kazimierza. Z tego pobytu niewiele pamiętam, utkwiło mi jednak w pamięci pewne humorystyczne wydarzenie. Właścicielka gospodarstwa, gdzie przebywaliśmy, poczęstowała kaszą rodzinę uchodźców. Gospodarz przyglądał się tej scenie i powiedział w pewnej chwili: „Matka! Kasa to je nasa!” Przypuszczam, że to był żart, a nie dezaprobata postępku żony gospodarza. Pod koniec września byliśmy w domu, gdzie usłyszeliśmy komunikat o kapitulacji Warszawy, Helu i o zakończeniu walk armii „Polesie”. Wrzesień 1939 r. był słoneczny i gorący. Ludzie chodzili przygnębieni, ale żywili nadzieję, że do Bożego Narodzenia nasi zachodni sprzymierzeńcy pokonają III Rzeszę i wrócą nam wolność. Optymizm był potężną siłą, która pozwoliła przetrwać najcięższe chwile. Krzepiono się opowieściami o bohaterstwie i poświęceniu żołnierzy i ludności cywilnej w Warszawie. Oblężenie Warszawy przeżyła siostra mojego ojca – Emilia Pisula. Była zakonnicą i pracowała w szpitalu wojskowym. Swoje przeżycia opisała w pamiętniku, który zawiera sprawozdanie z kolejnych dni oblężenia. Pod koniec walk sama została ranna i potem wróciła do pracy przy pielęgnacji chorych i rannych. Otrzymała odznaczenie wojsko-we, a na starość rentę przysługującą zasłużonym wojskowym. Przeżyła 91 lat. Pochowano ją na którymś z warszawskich cmentarzy.

Tymczasem o moim ojcu nie było żadnych wiadomości.
Gdy skończyły się działania wojenne, część żołnierzy dostała się do niewoli, a część wróciła do domu. Wrócił m.in. jeden z naszych znajomych, który powiedział babci, że ojciec zginął w czasie bombardowania, które on przeżył. Babcia powiedziała o tym mamie, wtedy gdy... przyszła wiadomość od ojca. Tyle że nie wiedzieliśmy, gdzie się znajduje, bo zamiast adresu zwrotnego był numer poczty jenieckiej – Kriegsgefangenenpost. Niemieccy wojskowi, którzy się z na-mi kontaktowali, po długiej medytacji wyrazili przypuszczenie, że obóz jeniecki dla żołnierzy (stalag) znajduje się na terenie Austrii.

OKUPACJA

W październiku poszedłem do pierwszej klasy szkoły powszechnej. Uczyłem się języka polskiego z elementarza Falskie-go i arytmetyki. Poza tym były lekcje rysunku i gimnastyki.
W starszych klasach zlikwidowano podręczniki do polskiego, historii i geografii. Języka polskiego uczono w starszych klasach z miesięcznika „Ster”. Z twórczości Mickiewicza pamiętam wiersz pt. „Pani Twardowska”. Czytaliśmy wiersze Janiny Porazińskiej i jakieś utwory mniej znaczących pisarzy i poetów, w których nie było pierwiastków patriotycznych. Bibliotekę przypuszczalnie zlikwidowano. Jeżeli kogoś interesowały jakieś lektury, to musiał się zadowolić książkami, które były w domowej bibliotece. Nauka czytania szła mi dość opornie, ale gdy osiągnąłem pewną biegłość w tej materii, lektury bardzo polubiłem. Od klasy drugiej wychowawczynią i nauczycielką wszystkich przedmiotów z wyjątkiem śpiewu i gimnastyki była pani Bronisława ŚwiderskaW ramach mocno okrojonych możliwości uczyła
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
Zobacz zdjęcia
Koleżanki Poldka Pisuli podczas pierwszomajowego pokazu na Rynku, zwanym wówczas placem Stalingradzkim




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe