kazimierz dolny
imieniny: Leona i Łukasza
Niedziela 22 kwietnia 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik

  Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik

Gubernatorstwie. Na karcie tytułowej stosownego podręcznika umieszczono cytat generalnego gubernatora Hansa Franka, który zapewniał, że Generalne Gubernatorstwo będzie trwało długo w obecnych granicach. Ale nie trwało.

WOJNA BLISKO NAS

Wiosna 1944 r. mijała szybko. Ze świata dochodziły krzepiące wieści o zwycięstwach aliantów. Do granic Polski zbliżała się Armia Czerwona, która miała nas wyzwolić. Wielu ludzi w Kazimierzu stawiało sobie pytanie, czy można będzie ułożyć poprawne stosunki z żołnierzami, których niemiecka propaganda przedstawiała jako barbarzyńców nie przestrzegających żadnych praw. Wprawdzie nie ufano niemieckiej propagandzie, ale też Polacy nie mieli dobrej opinii o Związku Radzieckim i jego armii. Pamiętali przecież o roku 1920, o 17 września 1939 r., o Katyniu i masowych wysiedleniach ludności polskiej na zagarniętych terenach oraz o masowych aresztowaniach w latach 1939 – 1941. W tej atmosferze pełnej podniecenia, trwogi i ostrożnego optymizmu kończyłem piątą klasę szkoły powszechnej. Na zakończenie roku szkolnego 1943/44 otrzymałem dwujęzyczne świadectwo promocyjne i udałem się na wakacje, które trwały nadspodziewanie długo, bo od czerw-ca 1944 r. do końca lutego 1945 r.

Podczas hitlerowskiej okupacji nie miałem w szkole mocniejszych przeżyć. W pamięci utkwił mi okres z klasy czwartej, gdy społeczność klasowa zasugerowana przez panią Świderską wybrała mnie na przewodniczącego samorządu, czyli gospodarza klasy. Byłem mocno zdesperowany, bo należałem do najdrobniejszych i najsłabszych osobników w naszej społeczności, a przecież w tym wieku podstawą wszelkiego autorytetu jest siła fizyczna i zmysł dyplomatyczny. Tych właśnie cech niezbędnych do funkcjonowania w charakterze przewodniczącego bardzo mi brakowało. Okazało się jednak, że stosunki w klasie ułożyły się pomyślnie, gdyż moim zastępcą został Witek Sztanke. Witek należał do grona najsilniejszych chłopców w klasie i posiadał zdolności organizacyjne. Dodatkowym plusem w tym układzie był fakt, że Witek był wobec mnie życzliwie i przyjacielsko ustosunkowany. Praca samorządu dzięki zaletom Witka i jego energii potoczyła się sprawnie. Pani Świderska czuwała nad nami i rychło doszła do wniosku, że istnieje możliwość poprawienia stylu działania samorządu. W następnym roku Witek został przewodniczącym, a ja jego zastępcą. Z takiego układu byłem w pełni usatysfakcjonowany. Witek mieszkał na ulicy Puławskiej z mamą i dwoma starszymi braćmi. Ich ojciec, podobnie jak mój, był w obozie jenieckim. Marian, najstarszy brat Witka, zginął latem 1945 r. na plaży na skutek wybuchu miny. Był to jeden z nielicznych tragicznych wypadków tego czasu, choć Rosjanie zostawili w okopach sporo amunicji, granatów i min, a Niemcy podczas odwrotu latem 1944 r. jeszcze więcej.

Po ukończeniu szkoły podstawowej (powszechnej) Witek wyjechał i ukończył jakąś szkołę handlową. Potem w wojsku służył jako czołgista. Był kapralem i dowódcą drużyny. W czasie urlopów przyjeżdżał do Kazimierza w mundurze czołgisty i marzył o przejściu do cywila, aby móc pozdrawiać ludzi przez uchylenie kapelusza. Pierwsza połowa lipca minęła spokojnie, natomiast wzrosła aktywność oddziałów partyzanckich. 22 lipca oddziały Wojska Polskiego wkroczyły do Chełma, gdzie ogłoszono Manifest P.K.W.N. W tym samym dniu na Zamku w Lublinie, przekształconym na więzienie, Niemcy rozstrzelali wszystkich więźniów. Za kilka dni wyzwolono Lublin. Tymczasem nasz sąsiad – Niemiec – przygotowywał się powoli do wyjazdu i ku zdumieniu wszystkich do ostatniej chwili pracował w domu i w obejściu. Całą posiadłość pozostawił we wzorowym porządku. Widocznie miał nadzieję, że jeszcze tu wróci, bo przecież Fűhrer mówił Niemcom, że posiada Wunderwaffe, która przyniesie zwycięstwo. Ludzie tego Niemca wspominali raczej dobrze, bo podczas „Krwawej
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
Zobacz zdjęcia
Koleżanki Poldka Pisuli podczas pierwszomajowego pokazu na Rynku, zwanym wówczas placem Stalingradzkim




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe