kazimierz dolny
imieniny: Agnieszkii
Niedziela 21 stycznia 2018
Brulion on-line NR5
Listy do "brulionu" - Drużyna WOPR w Kazimierzu Dolnym
Listy do "brulionu" - Batalion "Parasol"
Listy do "brulionu" - Wspomnienia czy oszczerstwa?
Widokówki - Kazimierz na dawnych widokówkach
Widokówki - O pocztówkach i kazimierskiej architekturze
Wspomnienia - Niezapomniane lata trzydzieste
Wspomnienia - Aptekarze
Rocznica - 20. rocznica śmierci Jerzego Kuncewicza
Sylwetki - Mój stryj Bolesław
Sylwetki - Bolesław Kurzawiński 1898 - 1987
Wspomnienia - Tamte czasy
Szkoła - Opowieść o prawdziwym człowieku
Dom w Kazimierzu - Dom Michalskiego
Kazimierzacy - Dzieje życia Florentyny Walencik
Kazimierzacy - Moja historia zaczęła się w Kazimierzu...
Wisła - Krajobraz akustyczny doliny Wisły czyli pies jako element pejzażu
Wspomnienia - Pensjonat Władysława Dobrowolskiego
Sylwetki - Edward Kalinowski
Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik
Listy spod studni - Hałaśliwi, męczący, źli


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR5 -> Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik

  Wspomnienia - Niedokończony pamiętnik

Tymczasem Kazimierz był ciągle w strefie frontowej. Nad Wisłą trwały zaciekłe walki. 15 sierpnia rozpoczął się gigantyczny atak na pozycje niemieckie z użyciem ciężkiej artylerii i katiusz. Pod koniec sierpnia, gdy front przesunął się na odległość kilku kilometrów od Wisły wróciliśmy do na-szych domostw. W wyniku działań wojennych mocno ucierpiał rynek w Kazimierzu, a Janowiec został spalony prawie całkowicie. Ale cieszyliśmy się, że nareszcie można egzystować na własnych śmieciach. W sadach i na polach urosła duża trawa, którą krowy zjadały z wilczym apetytem.

W naszym domu zamieszkali telefoniści, (my zajmowaliśmy kuchnię i przyległą izbę). Byli to bardzo kulturalni ludzie z dobrymi kwalifikacjami poczynając od szeregowców i kończąc na oficerze, dowódcy oddziału. Jeden młody żołnierz zaprzyjaźnił się z nami i często do nas przychodził. Nazywał się Ilin, pochodził z Moskwy. W izbie, którą zamieszkiwali, znalazł powieść Szołochowa „Cichy Don” w polskim przekładzie. Bardzo ucieszyło go to odkrycie. Kontakty z żołnierzami były dobre również dlatego, że babcia mówiła biegle po rosyjsku. Urodziła się w 1882 r. i był wychowana w kulcie carów rosyjskich, a kult Stalina uznała za... śmieszny. Szkoda, że mój dziadek zmarł w lutym 1944 r. Jako wysłużony weteran armii przedrewolucyjnej miałby mnóstwo tematów z młodymi żołnierzami Armii Czerwonej. Mieli oni wypaczone informacje o przedrewolucyjnej armii rosyjskiej. W ogóle starzy Polacy, którzy byli weteranami przedrewolucyjnej armii rosyjskiej sprawiali masę kłopotów oficerom politycznym Armii Czerwonej. Według nauk politruków ostatni car rosyjski Mikołaj II był zbrodniarzem najgorszego autoramentu. Zupełnie innego zdania byli Polacy, którzy pamiętali zabór rosyjski. Zdarzało się, że polscy weterani armii rosyjskiej sprzed rewolucji po kilku głębszych wychwalali pod niebiosa cara Mikołaja II, który został zamordowany w Jakatierynburgu (Świerdłowsku) w 1918 r. wraz z całą rodziną. Rosyjscy słuchacze popadali w sytuację wysoce niezręczną: z jednej strony bali się swoich politycznych opiekunów, a z drugiej nie mieli ochoty denuncjować starych ludzi, do których żywili nieskrywaną sympatię. Sam byłem świadkiem rozmowy mojego ciotecznego dziadka Mariana Faliszewskiego, podobno kobieciarza pierwszej wody, z rosyjskimi urodziwymi dziew-czynami lat około 20. W toku rzeczonej rozmowy dziadek, który był pod dobrą datą i w cudownym nastroju, opowiadał dziewczynom w nienagannym rosyjskim, że Mikołaj II był wspaniałym człowiekiem. Żołnierki, przypuszczalnie komsomołki, słuchały go uprzejmie i uśmiechały, oglądając się bacz-nie na boki, bo – jak myślę – obawiały się, że tę scenę może obserwować i zakonotować „politrabotnik”.

Lato 1944 r. mijało, a my wszyscy przystąpiliśmy do codziennej pracy w naszym obejściu. Front przebiegał pod Radomiem, przyczółek pod Puławami i Dęblinem był ustabilizowany. Tymczasem w naszym domu mieliśmy nowych lokatorów. Telefonistów zastąpili kierowcy, którzy mieli park samochodowy w sadzie po drugiej stronie wąwozu. Byli to ludzie – ogólnie biorąc – sympatyczni, choć znalazło się między nimi kilku łobuzowatych typów. Trzeba im oddać tę sprawiedliwość, że zawsze interweniowali w naszej sprawie, gdy jacyś zabłąkani maruderzy robili nam nieprzyjemności lub czynili jakieś wstręty. Kilka razy w swojej izbie zrobili zadymę, raz pobili dotkliwie jednego podoficera, ale wobec nas byli poprawni. Opiekowali się naszym pudlem, który przywędrował od naszych sąsiadów, gdy w czasie okupacji wywieziono ich do getta. Bardzo ładnie śpiewali melodyjne pieśni, m.in. „Świętą wojnę” Aleksandrowa i różne ludowe rosyjskie pieśni. 

Wydawało się, że nasze wojenne perypetie skończyły się, a los III Rzeszy był przypieczętowany. Ale niemiecka propaganda trąbiła o „Wunderwaffe”, co mieszkańcy Kazimierza oceniali jako bzdurę. Dowództwo oddziałów Armii Czerwonej,
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11
Zobacz zdjęcia
Koleżanki Poldka Pisuli podczas pierwszomajowego pokazu na Rynku, zwanym wówczas placem Stalingradzkim




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe