kazimierz dolny
imieniny: Leona i Łukasza
Niedziela 22 kwietnia 2018
Brulion on-line NR2
Wspomnień o Janie Gotardzie ciąg dalszy
Jak Kształtował się Kazimierski pejzaż
Kazimierz Marii Kuncewiczowej
Wszyscy tu byli znajomi
Na cmetarzu cmentarza w Kazimierzu Dolnym
Nieco informacji o żydach, bożnicach i cmentarzach żydowskich Kazimierza Dolnego (cz.1)
Synagoga w Kazimierzu n/Wisłą - losy religii i narodów
Przyjaciel o malarstwie Andrzeja Kołodziejka
Stanisław Jan Łazorek i jego Kazimierz
Nasz Dom
A przecież żal... - Tadeusz Augustynek
Lapidarium mojej pamięci - Julia Rusiecka
Prawie sto lat tułaczki
Psy w Kazimierzu były zawsze...


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR2 -> Przyjaciel o malarstwie Andrzeja Kołodziejka

  Przyjaciel o malarstwie Andrzeja Kołodziejka

Uprawiane zaraz po studiach, a następnie porzucone, malarstwo abstrakcyjne stało się pomocne w ujmowaniu rzeczy konkretnych w obrazie w sposób syntetyczny, skrótowy. Andrzej wiedział, że takie myślenie, a ściślej zamysł obrazu, jest procesem i zaczyna się od abstrakcji. Owa synteza przypisana do twórczości — jak myślał — nie może przekroczyć znaku, symbolu, synonimu rzeczy, stanie się wówczas pusta, będzie potrzebny komentarz, aby rzecz pojąć.Andrzej przeciwny był takiej postawie twórców, którzy aby ich zrozumiano muszą uzasadniać swoje działania niezwykłym intelektualnym przesłaniem, obcym, ponieważ nie malarskim językiem. Był także przeciwny parateatralnym instalacjom, performance, zaliczaniu ich do sztuki.Jego obrazy soczyste, mięsiste, na wskroś malarskie. A w nich znakomite kąski niezwykłej sztuki posługiwania się barwą
i światłem. Lapidarne i jakże proste, wynikające z obserwacji, z doświadczenia i z intuicji.

Andrzej wiedział, że kładzenie czystych kolorów z tuby nie świadczy o soczystości obrazu, a wynika jedynie
z sąsiedztwa położonych barw. Ulegamy bezwiednie nastrojom jego obrazów, ponieważ posiadają i niosą specyficzne promieniowanie, impulsy, może fluidy. One nie nikną, są trwałe. Te duchowe właściwości stale emanują. Jak mówił Platon, one są w odróżnieniu od materii. Więc kres jest rzeczą umowną, względną. Przecież Andrzej nie umarł ,,wszystek”, jego obrazy będą emanowały stale, właśnie Andrzejem. Zdaniem, duktem pędzla specyficznym dla niego.

Andrzej miał w pracowni zawieszoną na sztalugach reprodukcję ,,Koronczarki” Vermeera, maleńkiego obrazu z Luwru. Uważał tego malarza za szczyt i ideał sztuki pikturalnej. Teraz będąc w takiej bliskości, mogą wymieniać doświadczenia i swoje prawdy o sztuce.

Dzisiaj ani czas, ani przestrzeń nie utrudnią już Andrzejowi kontaktów ze swoimi demiurgami — malarzami. Może swobodnie, jak równy z równym, ze swoim ulubionym Fr. Guardim pogwarzać, a także z Piazzetą, Picassem, Gierymskimi, Degas, G. Terborchem. I wspólnie konstatować o odwiecznej prawdzie, że człowiek ze sztuką pięknieje i w jej obecności łagodnieje, jest uskrzydlony i bardziej ludzki.

Sztuka Andrzeja jest — i to oczywiste — najwyższej próby. Jego charakter pisma malarskiego ascetyczny, powściągliwy, oszczędny. To szlachetne malarstwo, mądre, pełne uroku jak on sam.
1 2
Zobacz zdjęcia



Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe