kazimierz dolny
imieniny: Leona i Łukasza
Niedziela 22 kwietnia 2018
Brulion on-line NR2
Wspomnień o Janie Gotardzie ciąg dalszy
Jak Kształtował się Kazimierski pejzaż
Kazimierz Marii Kuncewiczowej
Wszyscy tu byli znajomi
Na cmetarzu cmentarza w Kazimierzu Dolnym
Nieco informacji o żydach, bożnicach i cmentarzach żydowskich Kazimierza Dolnego (cz.1)
Synagoga w Kazimierzu n/Wisłą - losy religii i narodów
Przyjaciel o malarstwie Andrzeja Kołodziejka
Stanisław Jan Łazorek i jego Kazimierz
Nasz Dom
A przecież żal... - Tadeusz Augustynek
Lapidarium mojej pamięci - Julia Rusiecka
Prawie sto lat tułaczki
Psy w Kazimierzu były zawsze...


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR2 -> Stanisław Jan Łazorek i jego Kazimierz

  Stanisław Jan Łazorek i jego Kazimierz

Łazorek wybrał coś zupełnie innego

Nie przeciwstawianie się, kontestacja ogółu, inaczej mówiąc społeczeństwa, lecz przeciwnie — próba porozumienia się z nim. Ryzykował dużo, anonimowość zbiorowości jest adresatem trudnym, można osiągnąć nawet wielkie powodzenie, by za chwilę być odrzuconym. Łazorek wyzwania tego nie wahał się jednak podjąć. Na szalę rzucił samego siebie, zdał się na nieznaną mu przecież wielotwarzową, a przez to mało rozróżnialną tzw. publiczność. Wygrał, bo okazało się, że publiczność, to jednak ludzie wcale nie tacy sami, choć często odczuwający i pojmujący podobnie. Łazorek umiał ich zrozumieć, ale też Jego malarstwo stało się takim, że i ludzie go rozumieli. Więcej nawet, nie tylko rozumieli, lecz zgoła chcieli patrzeć na świat Jego oczami. Bo też Łazorek stworzył swój świat, który był dostępny każdemu, ale też każdy w tym świecie czuł się tak, jakby był tym jedynym, wybranym. Czegóż więcej można wymagać od sztuki? — Malarstwo w tamtym czasie hermetyczne, wyizolowane, zamknięte w galeriach, czasem wręcz prowokujące niechęć, a tym samym odrzucenie Łazorek „udomowił”, doprowadził do tego, że ściana bez obrazu była pusta, przykra, przygnębiająca.
Zarzucano mu wiele — że maluje za dużo, za szybko, że maluje wciąż to samo, że maluje pod niewybredne gusta. Nie zauważono, że jego obrazy są kształtem rzeczywistości pożądanej, a to nie znaczy przecież, że tej, w której jesteśmy. Patrzono na Jego obrazy z osobna — ten lepszy, bo światło lepiej wydobyte, ten gorszy, bo za dużo suchych drzew… , ale to były spojrzenia właśnie na drzewa tylko, a  nie na las. Łazorek stworzył nową jakość, jego malarstwo (nie obrazy) stały się językiem, którym — w obrębie sztuki — mogą posługiwać się wszyscy. Nie tylko wtajemniczeni, nie tak rzadko pozornie.

Składnią swojego języka Łazorek uczynił Kazimierz

Okazało się, że motywy krajobrazu tego miasteczka: natury i architektury, kolorytu i klimatu, tworzą język uniwersalny. Wielu już wcześniej Kazimierz o to podejrzewało, ale to Łazorek pierwszy potrafił to wypowiedzieć czy wyartykułować. Nie przypadkiem tak wiele obrazów Łazorka zakupiły polskie ambasady. Afirmacja polskości, bez cienia nacjonalizmu, lecz przez jej odrębność, osobność była w te obrazy wpisana. Jest to zjawisko nie tyle sztuki, co socjologii kultury — malarstwo Łazorka przekroczyło wszelkie granice wciąż mówiąc to samo — to nie ludzie są dla sztuki, to sztuka jest dla ludzi.
Miało to swoje odniesienia do samego Kazimierza. Łazorek, wystawiając swoje obrazy na rynku, zachęcił innych, głównie młodych malarzy, którzy idąc za Jego wzorem też chcieli się pokazać. Rynek stał się wielką, ale szczególną galerią pod gołym niebem. I nie tylko w wymiarze komercyjnym. Pośród sporów, dyskusji, wzajemnych porad niewolnych od słów krytycznych, zrodziła się tu swoista akademia — wszyscy uczyli się malowania, a głównymi profesorami byli: artystyczna i malarska tradycja miasteczka i… Łazorek. Patrzył na młodych z wielką życzliwością, nie stronił od pomocy, nie przeszkadzało mu, że niektórzy niemal wprost go naśladują. Był zdania, choć nigdy go nie wypowiedział, że najważniejsza jest sama twórczość, potrzeba tworzenia, jej następstwa można oceniać inaczej. Tak też widział swoje malarstwo, znajdował w nim (i znalazł) wszystko co było mu potrzebne. Los Go nie oszczędzał, ale on losowi się nie poddawał. Gdy w przededniu ostatniego ślubu ksiądz namawiał Łazorka do spowiedzi ten odpowiedział: „proszę księdza, ja nie grzeszę, ja maluję, a poza tym podatki płacę regularnie”.

Może jeszcze za wcześnie by o tym mówić, ale Łazorek stworzył nowy Kazimierz, ten sam, ale na nowo i sprawił lub potwierdził, że to miasteczko utożsamiane jest ze sztuką. Sztuka z pewnością się na to nie obrazi, a my?… powinniśmy być Janowi bardzo wdzięczni.


1 2
Zobacz zdjęcia



Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe