kazimierz dolny
imieniny: Wiktora i Małgorzaty
Środa 17 października 2018
Brulion on-line NR2
Wspomnień o Janie Gotardzie ciąg dalszy
Jak Kształtował się Kazimierski pejzaż
Kazimierz Marii Kuncewiczowej
Wszyscy tu byli znajomi
Na cmetarzu cmentarza w Kazimierzu Dolnym
Nieco informacji o żydach, bożnicach i cmentarzach żydowskich Kazimierza Dolnego (cz.1)
Synagoga w Kazimierzu n/Wisłą - losy religii i narodów
Przyjaciel o malarstwie Andrzeja Kołodziejka
Stanisław Jan Łazorek i jego Kazimierz
Nasz Dom
A przecież żal... - Tadeusz Augustynek
Lapidarium mojej pamięci - Julia Rusiecka
Prawie sto lat tułaczki
Psy w Kazimierzu były zawsze...


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR2 -> Psy w Kazimierzu były zawsze...

  Psy w Kazimierzu były zawsze...

Kiedy patrzę za okno, a potem zamykam oczy, widzę chodzącego lub leżącego na tarasie psa z mojego dzieciństwa i ze snów o dzieciństwie — Febusa.
Febus — pies zmyślny — uwielbiał życie rynkowe. Pewnego dnia zagapił się i znalazł się zbyt blisko hycla, osoby znienawidzonej przez wszystkie psy.Wystraszony zwierzak pognał do domu i wskoczył do pokoju przez otwarty lufcik. Później dowiedziałam się, że ta metoda szybkiego przemieszczania się na trasie ogród – dom była stosowana przez niego bardzo często. Kiedyś nie zauważył, że tylko jeden lufcik jest otwarty i wylądował pomiędzy oknami. Ta przygoda nauczyła go ostrożności. Febus był psem towarzyskim i uczestniczył w zabawach organizowanych przez dzieci z domu pod Basztą.

Wiele lat po śmierci Febusa, w tym samym domu, pojawiła się suczka Wika. Jej entrée wywarło duże wrażenie na domownikach. W trakcie śniadania przez otwarte na taras drzwi weszła nieduża kundliczka. Rozejrzała się po pokoju, przyjrzała zdumionym ludziom, zwinęła się w kłębek i zasnęła. Została.Kilka razy chodziła na parking koło CPN-u. Na początku bała się wszystkiego. Teraz boi się tylko burzy.
 
Wika miała liczne potomstwo. Między innymi Azę, która została z matką, Kolesia, którego wziął Jurek K., Bertę — obecnie mieszkankę willi „Wanda” i Kapiszona (Reksa). Wika jeszcze żyje i jest grubą, humorzastą matroną lubiącą dużo i dobrze zjeść. Koleś pół roku mieszka w Warszawie, na lato wraca w rodzinne strony. Jest pięknym rudozłotym psem, który po matce odziedziczył strach przed burzą. Jego równie piękna siostra, Aza, śpi smacznie podczas największej nawałnicy, ucieka natomiast na sam widok odkurzacza.
Berta miała być damą w czerni i białych rękawiczkach. Okazała się trójkolorową brodatą trzpiotką i przylepką. Jako szczeniak została porwana, a potem odnaleziona i przywie-ziona do domu. Kapiszon sprawuje zaszczytną funkcję stróża u pani Hani N.
   
Dom pod Basztą często był odwiedzany przez różnych psich dżentelmenów. Jedni przychodzili w celach towarzyskich, inni — matrymonialnych. Czasami pojawiał się Helikopter vel Wiatrak. Imię to pochodzi od charaktery-stycznych ruchów ogona, przypominających pracę łopat helikoptera lub skrzydeł wiatraka. Osobnik ten był często mylony z Inspektorem, ale podobieństwo kończyło się na gabarytach i umaszczeniu. Ogony i charaktery miały różne.

Dynamiczny Inspektor miał puszysty ogon i swoje sympatie oraz antypatie. Leniwy, lizusowaty Helikopter nosi ogon typu „węgorz”. Wiatrak ma swoją panią, ale wybrał życie rynkowe. Kilka lat temu wracał do domu na zimę, potem zrezygnował z tych sezonowych migracji. W zimowe noce śpi w sobie tylko znanych zakamarkach, natomiast dnie spędza na wylegiwaniu się przez gazowym piecykiem w kawiarni „Galeria”.
 
1 2 3
Zobacz zdjęcia
Cwaniak (klocek) czekający na prom do Janowca. 2001 r. fot. Jerzy Kuna

Brązik. 1995 r. fot. Jerzy Kuna




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe