kazimierz dolny
imieniny: Agnieszkii
Niedziela 21 stycznia 2018
Brulion on-line NR3
Malarska treść egzystencji
Góra wapienna (czyli Albrychtówka, vel Albrechtówka)
Fotografie Stanisława Terleckiego
"Wybudował dom wysoko"
Uczniowie cieśli nad grodarzem - czyli o architekturze w Kazimierzu
Malowane Canonem
Aleksander Błoński - Mój alfabet Kazimierza
Znalazłem się w miejscu niezwykłym
Jest takie miejsce w Kazimierzu
Dni wody i słońca
Na dawnej fotografii
Co Kopernik, rybak i wzorowy żołnierz mają wspólnego...z Kazimierzem Dolnym
Nieco informacji o żydach, bożnicach i cmentarzach żydowskich Kazimierza Dolnego (cz.2)
"Robiłem dobre zdjęcia" - Jerzy Szwartz (1911-2001)
Moja babcia Izabella Lenkiewiczowa
Dlaczego Kazimierz...?
Zapuszczanie korzeni


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR3 -> Malarska treść egzystencji

  Malarska treść egzystencji

Jeszcze przed ukończeniem studiów (w roku akademickim 1980/81) Tatarczyk został zatrudniony w Pracowni Wiedzy o Działaniach i Strukturach Wizualnych prowadzonej przez profesora Romana Owidzkiego. Po dyplomie zostanie asystentem profesora i rozpocznie dobrze zapowiadającą się karierę akademicką.7W 1986 roku rozstaje się z uczelnią. Postanawił poświęcić swój czas wyłącznie malowaniu. Czuł przesyt „steoretyzowanym” podejściem do sztuki, widział że rozchodzą się drogi jego i prowadzącego pracownię po Romanie Owidzkim, Jacka Dyrzyńskiego.

Miał już wówczas za sobą kilka wystaw indywidualnych i zbiorowych, które określiły jego pozycję wśród młodych, debiutujacych artystów, w tym prestiżową ekspozycję „Dialog” w sztokholmskim Moderna Museet. Wrócimy jeszcze za chwilę do tego okresu twórczej biografii malarza.

Rezygnacja z pracy na uczelni wiązała się z próbą nowego określenia swojego miejsca w sztuce i postawiła przed Tatarczykiem kilka istotnych życiowych kwestii, w tym zagadnienie wyboru sposobu realizacji swej profesji. Tatarczyk nie szukał i nie wybierał rozwiązań czy strategii kompromisowych. Rozstanie z uczelnią coraz wyraźniej jawiło się jako rozstanie z mieszkaniem w mieście i potrzeba znalezienia innego modelu egzystencji.

Wybór miejsca osiedlenia i nowej pracowni był poniekąd wynikiem przypadkowej wycieczki do Męćmierza.
Wraz z Krzysztofem Raczyńskim zaszli na chwilę do rodziny Zdebiaków, od których dowiedział się że domek w sąsiedztwie jest na sprzedaż. Ale ten przypadek nie do końca był przypadkiem. Tatarczyk od lat przyjeżdżał do Kazimierza i coraz częściej myślał o jakimś stałym lokum w okolicy.

Regularne wizyty w Kazimierzu zaczęły się od wakacji spędzanych z rodzicami, którzy co roku w lecie zatrzymywali się w SARPie. Potem już samodzielnie i z Olą będzie przyjeżdżał do Kazimierza, by uczestniczyć w tym szczególnym kawiarniano-spacerowym życiu i próbować swych sił w malarskich wprawkach.

Wakacyjne malowanie widoków Kazimierza i okolic, to od lat tradycyjne zatrudnienie studentów ASP, architektury, czy też oddanych malarstwu amatorów. Od czasów Pruszkowskiego i jego uczniów Kazimierz ściągał artystyczną młodzież swoim klimatem i historią. Tatarczyk jeszcze nim rozpoczął studia artystyczne, wprawiał się w tej specyficznej praktyce malarskiej. Malował widoki Kazimierza, najchętniej posługiwał się gwaszem, akwarelą, piórkiem, a jako temat wybierał sceny z ludźmi na targu. Prace malowane na kolorowych papierach, o niewielkich formatach, dobrze się sprzedawały, co pozwalało na swobodniejsze życie w Kazimierzu. Tatarczyk był jednym z wielu „robiących w obrazkach”. Kazimierskie widoki cieszyły się wzięciem wśród uczestników orbisowskich wycieczek, grup polonijnych tęskniących za wyidealizowanym widokiem polskiego miasteczka. Stąd też malowaniem zajmowało się wielu, zarówno czynnych artystów, jak i malarzy niedzielnych. Tatarczyk pozostawał w grupie, którą współtworzyli m.in. Krzysztof Raczyński, Jagoda Kołodziejska (z pracowni Tarasina), Rudolf Buchalik, Wojciech Śniechórski, Tomasz Szulacki, Ryszard Woźniak.

Pobyty w Kazimierzu wraz z żoną Olą, wiązały się z SARPem , zatrzymywał się też u p. Ireny Rodzikowej na ul. Lubelskiej, u Ulanowskiego na Plebance. To co robił starał się robić porządnie, ale nie traktował tego jako „prawdziwej” sztuki. Miał pełną świadomość umowności tej konwencji, tymczasowości i komercyjnego charakteru. Praca „w obrazkach” dawała niezły zarobek, szczególnie, że grupy polonijne i wycieczki zagraniczne kupowały kazimierskie widoki za prawdziwe pieniądze. W ciągu miesiąca można było zarobić na rok niezależności finansowej. Tatarczyk robił jak wspomina „trzy obrazki w pół godziny, wystawiałem na słońce by wyschły, psikałem werniksem i gdy wycieczkowicze kończyli obiad już wszystko było gotowe”. Swoje miejsce miał przed SARPem, tam najlepiej się sprzedawało.
1 2 3 4 5 6 7
Zobacz zdjęcia
Pokaz dyplomowy Tomasza Tatarczyka, ASP W-wa 1981, fot. T. Tatarczyk

Tomasz Tatarczyk z żoną Aleksandrą przed wejściem do SARP-u w Kazimierzu,w tle widoki rynku kazimierskiego Tatarczyka, sierpiń 1976, fot. autor nieznany.

Wystawa indywidualna w Letniej Galerii Muzeum w Kazimierzu, czerwiec/lipiec 1989. Od lewej wiszą: „Corpus Delicti” 1985; bez tytułu, 1989; „Czarne wrota”, 1985;„Przejścia nie ma, 1985; fot T. Rolke

 „Czarne wrota”, olej na płótnie, 170 x 240, 1984, fot T. Rolke

Tomasz Tatarczyk w pracowni w Męćmierzu, 1999, fot. T. Rolke

Tomasz Tatarczyk z Matką na ganku domu-pracowni  w Męćmierzu, 1990, fot. M. Majewski

„Stos”,olej na płótnie, 180 x 260,  1988, fot G. Borowski

Tomasz Tatarczyk i Tomasz Ciecierski na wiślanej skarpie przy Krowiej Wyspie z psem Tatarczyka – Buraskiem, październik 2000, fot. T. Rolke

„Czarna droga”, olej na płótnie, 170 x 2601991, fot. G. Borowski

„Czarna wzgórze”, 1988, olej na płótnie, 100 x 170, fot. T. Rolke

Tomasz Tatarczyk przy swoim obrazie „Czarna wzgórze” w Męćmierzu, olej na płótnie, 170 x 240, 1989, fot. T. Rolke




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe