kazimierz dolny
imieniny: Jerzego i Wojciecha
Poniedziałek 23 kwietnia 2018
Brulion on-line NR3
Malarska treść egzystencji
Góra wapienna (czyli Albrychtówka, vel Albrechtówka)
Fotografie Stanisława Terleckiego
"Wybudował dom wysoko"
Uczniowie cieśli nad grodarzem - czyli o architekturze w Kazimierzu
Malowane Canonem
Aleksander Błoński - Mój alfabet Kazimierza
Znalazłem się w miejscu niezwykłym
Jest takie miejsce w Kazimierzu
Dni wody i słońca
Na dawnej fotografii
Co Kopernik, rybak i wzorowy żołnierz mają wspólnego...z Kazimierzem Dolnym
Nieco informacji o żydach, bożnicach i cmentarzach żydowskich Kazimierza Dolnego (cz.2)
"Robiłem dobre zdjęcia" - Jerzy Szwartz (1911-2001)
Moja babcia Izabella Lenkiewiczowa
Dlaczego Kazimierz...?
Zapuszczanie korzeni


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR3 -> Malarska treść egzystencji

  Malarska treść egzystencji

Jesienią 1985 roku Tatarczyk bierze udział we wspo-nianej już wcześniej ekspozycji „Dialog” w Moderna Museet w Sztokholmie. Komisarz wystawy Olle Granath pokazał prace polskich artystów zestawione z twórczością malarzy zaproszonych przez nich do udziału w przedsięwzięciu.11 Tatarczyk zaprosił amerykańską malarkę Susan Rothenberg, bo jak wyznał w tekście katalogu „od kilku lat pozostaje pod wrażeniem jej dzieł”. Dialog ich obrazów nie zasadzał się na powinowactwie formy, ukazywał fascynację Tatarczyka drapieżnością i emocjonalnością płócien amerykańskiej artystki. Fascynację tym, co we własnym malarstwie skrywał pod rzeczowym i z pozoru chłodnym obiektywizmem malowanych przedmiotów.

Od pierwszych cykli obrazów krystalizuje się metoda pracy Tatarczyka. Jego uwaga skupia się wokół pewnego gatunku obiektów-przedmiotów (np. ogrodowych bram), lub jednorodnych zbiorów rzeczy (piły, drewniane żerdzie), które ukazane zostają na kolejnych płótnach jako łatwo rozpoznawalne, precyzyjnie malowane i ascetyczne wizerunki. Płótna Tatarczyka z tego okresu, pozbawione są głębi, iluzji przestrzennej. Zamknięte bramy wypełniają całe płótno, „zamykając” je dosłownie. Podobnie stosy piętrzą się od brzegu do brzegu, od dołu do góry. Wiesław Borowski uznał ten sposób kompozycji za specyfikę malarstwa Tatarczyka, pisząc, że każdy jego obraz „to jakby namalowanie zasłony, barykady, przegrody zagradzającej dostęp do świata pogrążonego w ciemności lub wyłaniającego się z niej. Ta przegroda, ta granica jest zawsze zdecydowana, a z reguły
– monolityczna i płaska.”12

To utożsamienie obrazu z przedmiotem namalowanym (szczególnie silne w cyklu „Czarnych wrót”) przywodzi na myśl strategię badania granic obrazu jaką w swej twórczości realizował Jasper Johns (przypomnijmy tylko, że był on jednym z „patronów” teoretycznej części pracy dyplomowej Tatarczyka). Ale ostatecznie Tatarczyk zmierza w odmiennym niż Johns kierunku. Namalowana brama nie staje się obrazem – bramą, bo pojawiają się na niej migotliwe płomyki, a podtytuł obrazu informuje, że to „Brama Caspara Davida Friedricha”. Artysta odkrywa swe intencje, wskazuje na bliską sobie tradycję artystyczną, na treści metaforyczne jakie można z tym wizerunkiem związać. „Tatarczyk maluje dyskretnie – napisze Zbigniew Taranienko – nie narzuca wszystkich odsłanianych przez siebie treści. Ich odkrycie pozostawia odbiorcy – jeśli zechce on wnikliwie patrzeć na obraz”.13

Bywa jednak i tak, że odbiór i interpretacja stają się zbyt dosłowne, unieruchamiają dzieło wyłącznie w jednej perspektywie – metaforycznej. Tak chyba stało się z odczytaniem cyklu „Stosów”, zaprezentowanego w czasie pobytu na stypendium Fundacji Kościuszkowskiej w Nowym Jorku w 1988 roku. Prawie abstrakcyjne układy drewnianych kłód skojarzone zostały niemal jednoznacznie z metaforą ofiarnego stosu, pogorzeliska, zgliszcz i zniszczenia.14
„Prace Tatarczyka – pisał Marek Bartelik – są jak gdyby krajobrazami po gigantycznym pożarze, który zniszczył wszelkie życie, choć nie zniszczył całkowicie jego śladów.
Jest jeszcze za wcześnie, by powiedzieć, czy i tym razem natura „zmartwychwstanie'”15

Tatarczyka rzeczywiście zajmuje natura, ale nie imaginacyjna, lecz rzeczywista, doświadczalna fizycznie, otaczająca. Podejmuje pierwsze próby zmierzenia się na gruncie własnej koncepcji sztuki z jednym z najpopularniejszych gatunków malarskich – z pejzażem. Punktem wyjścia staje się obserwacja zjawisk fizycznych, z których uczyni element konstytutywny swej koncepcji pejzażu. Z okna męćmierskiej pracowni (umieszczonej na poddaszu) Tatarczyk obserwował okoliczne wzgórza. „Wstałem przed wschodem słońca
– wspomina – obserwowałem spektakl mgieł i rodzącego się światła. Czarna ściana wzgórza w kontraście ze światłem z tyłu była płaska, potem zyskiwała wypełnienie”. Maluje płaskie czarne wzgórza, z postrzępionym konturem szczytu, wypeł-niające jak „bramy” i „stosy” całe płótna. Obrazy są masywne, kompozycje niemal abstrakcyjne. Jednocześnie w tych właśnie płótnach, chyba po raz pierwszy, rozwinie Tatarczyk cały kunszt kolorystyczny. Opisze w nich pory dnia, roku, lokalne zmiany oświetlenia, przemiany przyrody. Te statyczne i niemal monumentalne obrazy są kunsztownymi malarskimi kondensacjami pejzażu. Do rozstrzygnięcia pozostanie na ile ten pejzaż męćmierski jest pejzażem wewnętrznym, obrazem duszy.

Tatarczyk nigdy nie malował swych obrazów z natury. Robił notatki, zapamiętywał obserwacje, jak wyzna: „maluję to co jest najbardziej istotne w naturze, a nie drzewka”.

Maluje też drogi, po których chodzi. „Gruda śnieżna, zastoiny lodu i wody – pisała Małgorzata Szejnert – śmietana wapienna, błotna koleina, to wszystko malarz przedeptał nogami w okolicy, którą sobie wybrał. To doświadczenie pokazał na płótnie już jako znak, oczyszczone z opisu”. 16
1 2 3 4 5 6 7
Zobacz zdjęcia
Pokaz dyplomowy Tomasza Tatarczyka, ASP W-wa 1981, fot. T. Tatarczyk

Tomasz Tatarczyk z żoną Aleksandrą przed wejściem do SARP-u w Kazimierzu,w tle widoki rynku kazimierskiego Tatarczyka, sierpiń 1976, fot. autor nieznany.

Wystawa indywidualna w Letniej Galerii Muzeum w Kazimierzu, czerwiec/lipiec 1989. Od lewej wiszą: „Corpus Delicti” 1985; bez tytułu, 1989; „Czarne wrota”, 1985;„Przejścia nie ma, 1985; fot T. Rolke

 „Czarne wrota”, olej na płótnie, 170 x 240, 1984, fot T. Rolke

Tomasz Tatarczyk w pracowni w Męćmierzu, 1999, fot. T. Rolke

Tomasz Tatarczyk z Matką na ganku domu-pracowni  w Męćmierzu, 1990, fot. M. Majewski

„Stos”,olej na płótnie, 180 x 260,  1988, fot G. Borowski

Tomasz Tatarczyk i Tomasz Ciecierski na wiślanej skarpie przy Krowiej Wyspie z psem Tatarczyka – Buraskiem, październik 2000, fot. T. Rolke

„Czarna droga”, olej na płótnie, 170 x 2601991, fot. G. Borowski

„Czarna wzgórze”, 1988, olej na płótnie, 100 x 170, fot. T. Rolke

Tomasz Tatarczyk przy swoim obrazie „Czarna wzgórze” w Męćmierzu, olej na płótnie, 170 x 240, 1989, fot. T. Rolke




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe