kazimierz dolny
imieniny: Wiktora i Małgorzaty
Środa 17 października 2018
Brulion on-line NR3
Malarska treść egzystencji
Góra wapienna (czyli Albrychtówka, vel Albrechtówka)
Fotografie Stanisława Terleckiego
"Wybudował dom wysoko"
Uczniowie cieśli nad grodarzem - czyli o architekturze w Kazimierzu
Malowane Canonem
Aleksander Błoński - Mój alfabet Kazimierza
Znalazłem się w miejscu niezwykłym
Jest takie miejsce w Kazimierzu
Dni wody i słońca
Na dawnej fotografii
Co Kopernik, rybak i wzorowy żołnierz mają wspólnego...z Kazimierzem Dolnym
Nieco informacji o żydach, bożnicach i cmentarzach żydowskich Kazimierza Dolnego (cz.2)
"Robiłem dobre zdjęcia" - Jerzy Szwartz (1911-2001)
Moja babcia Izabella Lenkiewiczowa
Dlaczego Kazimierz...?
Zapuszczanie korzeni


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR3 -> "Wybudował dom wysoko"

  "Wybudował dom wysoko"

Pruszkowski miał wrodzone umiłowanie sztuki. Jako mały chłopiec pobierał lekcje śpiewu i gry na fortepianie, następnie oddał się całkowicie malarstwu. Posiadał rzadko spotykane poczucie piękna.

Jego metody pedagogiczne różniły się bardzo od spotykanych w innych pracowniach. Przywiązywał ogromną rolę do gruntownego poznania i opanowania technik malarskich. Mawiał: „Nie ma dobrego obrazu źle namalowanego. Najwybitniejszym dziełom sztuki zawsze towarzyszyło doskonałe rzemiosło”.5 Nigdy jednak nie narzucał uczniom swojego punktu widzenia. Wpadał nie wiadomo kiedy do pracowni, robił korektę, udzielał licznych rad. Za swój obowiązek postawił sobie kultywowanie talentu każdego swojego ucznia z osobna, a nie traktowanie ich „en masse” swoim stylem i konwencją.

Nie wszyscy jednak podchodzili do Pruszkowskiego z równym uwielbieniem. Pracownia prof. Tichego zupełnie go potępiała, oczywiście jako nauczyciela przyszłych malarzy. Antoni Uniechowski (z pracowni K. Tichego) wspominał, że profesor Tadeusz Pruszkowski miał specjalny system nauczania, zainicjował neorealizm z zupełnym zaniedbaniem koloru. Twierdził też, że ideałem jego pracowni było jak najstaranniejsze „wylizanie” obrazu na sposób Szuchajewa.6 Uczniowie Prusza robili dość przypadkowe kompozycje. Pracowni dodawało jeszcze szumu to, że właśnie w niej powstawało najwięcej obrazów.7

Coś jednak musiało być takiego, skoro to ta pracownia cieszyła się największą sławą i powodzeniem. I nie ma wątpliwości, że chodziło głównie o postać kochanego Grubasa.

Pruszkowski w Akademii wykładał rysunek i malarstwo, studium z natury i kompozycję. Skoro studiowano naturę, to nie można było robić tego za zamkniętymi drzwiami pracowni.

Zasmakowawszy we wczesnych plenerach w Arkadii prowadzonych przez K. Krzyżanowskiego, Prusz próbował znaleźć jakieś urocze miejsce dla prowadzonych przez siebie plenerów. W Sandomierzu zainteresowały go głównie Góry Pieprzowe, gdzie zapragnął wybudować nad Wisłą lotnisko. Zainteresował tym pomysłem władze i mimo kłopotów z kretami powstało lotnisko z prawdziwego zdarzenia: z kołem, napisem, klamrą i rękawami.8

Aż przyszła kolej na Kazimierz. Miejsce to szczególnie sobie Prusz upodobał, tutaj odbywały się wszystkie plenery jego pracowni, tutaj wybudował dom. „W Kazimierzu nad Wisłą w głębi wapiennego podłoża musi się kryć jakiś tajemniczy, promieniotwórczy i przyciągający pierwiastek, wabiący nieustannie te wszystkie istoty magnesowane wrażliwością artystyczną, które nie mogą bytować bez zanurzenia się po uszy w mrok, nastrój i piękno natury”, pisał Tadeusz Pruszkowski we wstępie do albumu fotograficznego autorstwa Jerzego Dzierzbickiego.9

Pierwszy plener odbył się w 1923 roku. Uczestnikami jego byli: Antoni Michalak, Jan Gotard, Aleksander Jędrzejewski, Edward Kokoszko, Janusz Podoski, Mieczysław Schultz, Jan Wydra i Jan Zamoyski. „Oczarowani byliśmy niezwykłą urodą oraz zaniedbaniem półżydowskiego miasteczka, po którym kręciły się niedobitki szlachty prowadzącej drobne interesy w rodzaju krawiectwa czy garkuchni” — wspomni po latach jeden z ulubionych uczniów i prawa ręka profesora — Antoni Michalak.10 Oprócz licznych rozrywek, plenery traktowane były jako dopełnienie teorii wyniesionej ze szkoły. Dyscyplina była wręcz wojskowa. Wszyscy studenci mieszkali w dużej izbie ówczesnej szkoły przy ulicy Lubelskiej (obecnie Miejski Dom Kultury). Pobudka była o 4.30, a o 5-tej odbywały się studia pejzażowe, o 7.45 — przerwa na śniadanie. Przedtem jednak musiał znaleźć się czas na profesorską korektę.11
1 2 3 4 5 6 7
Zobacz zdjęcia
Prof. Tadeusz Pruszkowski wśród uczniów,na tle obrazu malowanego wspólnie.od góry:A. Michalak, B. Cybis, J. Gotard,E. Kokoszko, A. Jędrzejewski, E. Kanarek leży Kuriatto, siedzą: T. Pruszkowski,St. Kurman, Cz. Wdowiszewski.




Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe