kazimierz dolny
imieniny: Zyty i Teofila
Piątek 27 kwietnia 2018
Brulion on-line NR3
Malarska treść egzystencji
Góra wapienna (czyli Albrychtówka, vel Albrechtówka)
Fotografie Stanisława Terleckiego
"Wybudował dom wysoko"
Uczniowie cieśli nad grodarzem - czyli o architekturze w Kazimierzu
Malowane Canonem
Aleksander Błoński - Mój alfabet Kazimierza
Znalazłem się w miejscu niezwykłym
Jest takie miejsce w Kazimierzu
Dni wody i słońca
Na dawnej fotografii
Co Kopernik, rybak i wzorowy żołnierz mają wspólnego...z Kazimierzem Dolnym
Nieco informacji o żydach, bożnicach i cmentarzach żydowskich Kazimierza Dolnego (cz.2)
"Robiłem dobre zdjęcia" - Jerzy Szwartz (1911-2001)
Moja babcia Izabella Lenkiewiczowa
Dlaczego Kazimierz...?
Zapuszczanie korzeni


Kazimierz Dolny -> Brulion kazimierski on-line -> Brulion on-line NR3 -> Znalazłem się w miejscu niezwykłym

  Znalazłem się w miejscu niezwykłym

Wieczorami w restauracji u Berensa obowiązywały już inne zwyczaje, tam bawiono się w przebrania, zabawne „ciuchy” lub bardziej wytworne jak na owe czasy ubiory. Dni wypełniało pływanie w Wiśle po drugiej stronie rzeki, spacery do wąwozów i po okolicy, a nocą  do ruin zamku, pod basztę i na górę Trzech Krzyży. Kino poza filmami dostarczało i innych atrakcji. Tak jak autobus tak i kino w oczekiwaniu na klientów opóźniało rozpoczęcie seansu, jeśli brakowało chętnych. Widownia tupała bosymi stopami i wtedy bileterka wychodziła przed ekran i klaszcząc w ręce wołała „Panie mistrzu zaczynamy”. Miłe spotkania i ogniska organizowano tak jak i dzisiaj, i tak jak dziś dzieci przyjezdnych bawiły się z dziećmi miejscowymi, a dorośli też zawierali znajomości przy szklaneczce.

Tu częściej niż gdzie indziej zaprzyjaźniali się ludzie z bardzo różnych pokoleń. To właśnie tu spotykało się wielu powszechnie znanych ludzi. Sam miałem wówczas takie niezwykle zdarzenie - spotkałem pod basztą Napoleona I. Stało to się w trzy dni po tym, kiedy z moją małą siostrzyczką na skorupach stu trzydziestu ślimaków winniczków wymalowaliśmy imiona różnych sławnych ludzi i wypuściliśmy je pod  Górą Zamkową.

Czyż nie był to jeszcze jeden dowód na niezwykłość Kazimierza, miejsca, gdzie czas płynie wolno i rzadko ktokolwiek się śpieszy? Skąd tu nagle wyścigowe ślimaki. Wszystkie te osobliwości miasteczka natchnęły mnie już wtedy myślą, żeby tu powrócić i może zamieszkać. Teraz kiedy mam tu domek, muszę codziennie chodzić na rynek, a nuż spotkam Juliusza Cezara.  


Michał Hózman-Mirza-Sulkiewicz


Michał Hózman-Mirza-Sulkiewicz – scenograf filmowy i dekorator wnętrz.
Z wykształcenia historyk sztuki – ukończył Uniwersytet Warszawski.
Od 25 lat związany z realizacją filmów kinowych i telewizyjnych.
Brał udział w realizacji ponad 50 filmów.

1 2
Zobacz zdjęcia





Copyright ©2003-2009 by pozycjonowanie, strony www, stron www, serwisy, portale, sklepy internetowe
polecamy: nałęczów | weekend | słowacja |
sopot festiwal, sylwester, ferie zimowe